Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
04 luty 2023

Twórcza wolność

Prawosławny czyta Jana Pawła II

1. Wstęp

Nie lękajcie się – te słowa to pierwsze wezwanie Karola Wojtyły jako biskupa Rzymu. Jan Paweł II dostrzegł w każdym człowieku twórcę (LA, 2), artystę życia, powołanego do kształtowania siebie. Ten głęboki motyw, w którym ujawnia się zarówno piękno wolnej natury człowieka, jak i jej trud, napięcie w którym się rozwija, oraz najwyższe przeznaczenie człowieka – ofiarowanie się, dar z siebie (OSS, 429), chciałbym rozwinąć poprzez tradycję, w której zakorzeniony jest mój rozwój duchowy.

Pierwszą część pracy poświęcę na omówienie wizji wolności w dorobku Jana Pawła II. Następnie podejmę próbę dialogu z tą myślą mając za klucz pojęcie twórczości. Posłużę się tu myślą wielkich prawosławnych filozofów, Bierdiajewa, Sołowiowa, Chomiakowa czy współczesnego nam Nowosielskiego.

Królewska Katedra na Wawelu, uroczystość wręczenia nagród w konkursie literackim (fot. Z. Sulima)

2. Koncepcja wolności Karola Wojtyły

W filozoficznej postawie Karola Wojtyły ludzka wolność stanowiła temat kluczowy. Mówiąc o wolności przyszły papież miał zawsze na myśli spełnienie osoby, dla którego wolność jest co prawda niezbędnym środkiem, ale ono nigdy się w niej samej, w prostym „mogę – ale nie muszę”, nie wyczerpuje (OCz, 217). Łącząc niektóre założenia Maxa Schelera z tradycją arystotelejsko-tomistyczną, Karol Wojtyła podejmuje próbę odniesienia się do osoby poprzez właściwe jej czyny (znajduje to wyraz w jego opus magnum, Osoba i Czyn). W swojej refleksji nad czynem broni on rzeczywistej sprawczość. Perspektywa ta prowadzi jednak dalej, ponieważ Wojtyła wskazuje na właściwe człowiekowi samostanowienie. Dlatego można też określić wolność po prostu jako tworzenie samego siebie poprzez czyn. Ta zdolność człowieka zakorzeniona jest w spajającej go naturze; tu należy jedynie powiedzieć, że samostanowienie natury nie dotyczy (OCz, 161).

Status człowieka jako nie tylko sprawcy, ale twórcy swoich czynów, konkretyzuje się w dwóch kategoriach: samo-posiadania i samo-panowania. Człowiek określa siebie jako dobry lub zły przez wyjście ku „dobrym” bądź „złym” wartościom, przypisując sobie w ten sposób wartość moralną. W rozważaniach nad wolą, Wojtyła podkreśla kluczowe znaczenie integralności osoby, w wyniku czego sprzeciwia się autonomii wolności względem osoby. Ta krytyka skrajnej autonomii woli znajdzie potem u Jana Pawła II wyraz w mówieniu o teonomii. Spełnienie osoby uzależnione jest od moralnej wartości czynu, od dobra; tak więc zło moralne stanowi raczej o nie-spełnieniu (OCz, 197).

Prawdziwa, pełna wolność wyraża się według Wojtyły w darze z siebie. Aby bezinteresownie dać się drugiemu, osoba musi w pełni o sobie stanowić. Wolność – a więc samostanowienie – jest tego niezbędnym warunkiem, a jednocześnie znajduje swój cel w miłości, ona bowiem polega na gotowości ofiarowania się.

3. Nauczanie Jana Pawła II

Już jako uczestnik prac Soboru Watykańskiego II, kard. Wojtyła przede wszystkim domagał się uwypuklenia zależności pomiędzy wolnością i prawdą. Temat ten pojawia się też w jego pierwszej encyklice, Redemptor Hominis, wprowadzony przez odniesienie do słów Chrystusa: „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Powraca to w niemal wszystkich dokumentach papieża i tworzy fundament jego nauczania o wolności.

W encyklice Veritatis Splendor Jan Paweł II mówi przede wszystkim o ciągle aktualnej roli Chrystusa jako nauczyciela, do którego również człowiek współczesny winien zwrócić się na nowo (…) aby uzyskać od Niego odpowiedź na pytanie, co jest dobrem, a co złem (VS, 8).

Jezus jest tym, który prowadzi do wypełnienia Bożych przykazań, zwłaszcza przykazania miłości bliźniego, nadając jego wymaganiom charakter wewnętrzny (VS, 15). Ten charakter wewnętrzny to łaska, która uzdrawia i przemienia serce (VS, 23), w czym spełnia się prorocza obietnica: „dam im nowe serce i nowego ducha włożę do ich wnętrza” (Ezech. 11,19). To tutaj autonomia przeciwstawiana jest teonomii, tj. dobrowolnemu posłuszeństwu prawu Bożemu, przez co rozum i wola zyskują udział w Bożej mądrości i opatrzności (VS, 41).

Karol Wojtyła pisał o sumieniu jako o rzeczywistości normatywnej w człowieku (OCz, 199). W nim odkrywane jest prawo, co nie znaczy, że posiada ono samo z siebie jakąkolwiek funkcję kreacji wartości. Jan Paweł II wierzy, że Kościół jest stróżem i nauczycielem [prawdy], obdarzonym szczególną pomocą Ducha Świętego, aby tej Bożej prawdy wiernie mógł strzec, aby mógł jej bezbłędnie nauczać (RH, 12). Rozumowanie to prowadzi go do formuły Soboru Trydenckiego, że wierni mają obowiązek uznawać i zachowywać szczegółowe normy moralne, ogłoszone i nauczane przez Kościół w imię Boga, Stwórcy i Pana (VS, 76).

Z jednej strony Jan Paweł II potwierdza etyczną twórczość człowieka pojmowaną jako czynienie siebie samego dobrym lub złym przez świadome działanie. Polemizuje natomiast z odniesieniem twórczości do „kreatywnej” interpretacji sumienia (VS, 54). Nie akceptuje możliwości tworzenia przez człowieka wartości moralnych (VS, 46). Można więc powiedzieć, że granica twórczości ludzkiej przebiega tam, gdzie jego wolność napotyka Boże prawo.

4. Jak przeniknąć poza granice dobra i zła?

W tym pytaniu Jana Pawła II (TR II, 2) zawiera się nadzieja na ostateczny tryumf wolności, miłości i sprawiedliwości. W Królestwie Bożym w pewnym sensie dobra i zła już nie będzie, bowiem dobro, tak jak go doświadczamy, zawsze wymaga zła i, w związku z tym, rozróżnień, sądów i osądów. Człowiek odczuwa nie tylko przemożne pragnienie wybawienia od zła, ale także od prawnego rozróżnienia dobra i zła. Ojcowie greccy, mówiąc o wieczności, ku której człowiek zmierza, używają kategorii θεωσις, przebóstwienia. Ten termin wyraża ostateczne znaczenie, jakie dla ludzkości ma Bogoczłowieczeństwo Jezusa, oznacza pełną harmonię wolności i łaski, twórczości człowieka i Bożej inspiracji. Prawo jest w pewnym sensie bezsilne wobec grzechu, piętnuje go, ale nie przekracza. Jezus Chrystus jest natomiast Oswobodzicielem, który przenosi wszystko w głębię ludzkiego serca, zaś przez uczestnictwo w jego Bogoczłowieczeństwie scala ze sobą divinum i humanum. Bierdiajew wskazuje na ten aspekt działania Bożego: w akcie moralnym działa nie tylko człowiek, ale także Bóg (…) nie ma rozdarcia i przeciwstawienia, ustanowionych przez prawo. Rzeczywistość poza granicami dobra i zła być może oddaje najlepiej wezwanie św. Pawła: zło dobrem zwyciężaj (Rz 12,21), a więc również – przemieniaj zło w dobro, działaj zawsze przede wszystkim pozytywnie i staraj się sublimować prawo ciała. Ojcowie Kościoła mówią, że namiętności mogą przerodzić się w cnoty.

Tradycja prawosławna przypisuje ogromne znaczenie twórczej roli sumienia i przynajmniej mniej oficjalnie odnosi się do jego formowania czy oczyszczania. Prawosławna świadomość kościelna jest przede wszystkim oparta na mistycznym przeświadczeniu przebywania w komunii, we wspólnocie, i o tym, że ona jako taka – a w żadnym swoim konkretnym organizacyjnym fenomenie – obcuje z prawdą. Ojciec Sergiusz Bułgakow mówi na przykład o posiadaniu prawdy przez Kościół jako organizm mistyczny i konieczności poszukiwania jej w jego soborowej świadomości. Soborowość, koncepcja pierwotnie nakreślona przez Aleksego Chomiakowa, oznacza uznanie jedności w wolności i równości wszystkich członków Kościoła. To komunia w staniu przed prawdą, w której każdy jest jednocześnie wolny i niezdeterminowany oraz dobrowolnie łączy się z innymi. W swojej najgłębszej istocie Jan Paweł II afirmuje to rozumienie (VS, 109). Dodaje jednak, sprzeciwu wobec nauczania Pasterzy nie można uznać ani za uprawniony wyraz chrześcijańskiej wolności, ani różnorodności darów Ducha Świętego (VS, 112). Można zadać pytanie, czy takie ujęcie sprawy nie gubi sensu artykułowania różnicy zdań, który podkreśla już święty Paweł: zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani (1 Kor 11,19). Jerzy Nowosielski ostrzega, że niekiedy może to prowadzić do przesłonięcia Chrystusa przez Kościół. Prawosławni teologowie i myśliciele, rozpoznani ostatecznie jako tacy przez Kościół, przyznają otwarcie, że w pewnych kwestiach mają zdanie odrębne niż opinie Kościoła.

5. Podejść do wolności w sposób twórczy

Powróćmy tutaj do wątku twórczości. Moje spojrzenie na nią zostało ugruntowane przez Mikołaja Bierdiajewa. To od niego przejąłem spojrzenie na substancjalność (bądź właśnie asubstancjalność) wolności, według którego wolność więc jest nie-bytem, pochodzi z Bożej nicości i dlatego Bóg nie ma nad nią władzy. Ta absolutna wolność w stanie upadku prowadzi człowieka do niebytu, a Boża ofiara, podzielenie cierpienia stworzenia, jest jedyną szansą rozjaśnienia wolności, powołania jej na służbę dobra, którym ostatecznie jest Drugi. Nie jest to wizja ortodoksji prawosławnej ani katolickiej, ale jest dopuszczana przez tradycję wschodnią jako prywatna opinia teologiczna. Ta koncepcja prowadzi Bierdiajewa do mniej radykalnego podziału na Stwórcę i twórcę, ponieważ również człowiek powołuje coś do istnienia z niebytu i w ten sposób spełnia ostatecznie Boże podobieństwo.

Jan Paweł II mówi wielokrotnie o darze z siebie. Przyznaję jednak, że wszechobecna u niego frazeologia prawna wzbudza niepokój, ponieważ mówiąc o bezinteresownej ofierze, siłą rzeczy przekraczamy wszelkie prawo, wszelkie normy. To może pochodzić tylko z zupełnie autentycznej wolności, tak pogrążonej w Prawdzie, że zapomina o prawie jako czymś obiektywnym i wiążącym.

Twórczość jest najpełniejszym wyrazem daru z siebie, w niej i ofiara z siebie samego okazuje się wiernością samemu sobie. W tym świetle można powiedzieć, jak odważnie czynił to Bierdiajew, że sumienie moralne człowieka powinno w każdej chwili życia wykazywać twórczość i wynalazczość, a osoba wykuwa nowe wartości.

6. Zakończenie

Jan Paweł II nawoływał do przezwyciężenia lęku. Czasem jednak można odnieść wrażenie, że troska o sumienie przeradza się u niego w lęk. Obiektywna prawda, tak droga papieżowi, również niesie ze sobą zagrożenia, bowiem obiektywizować to zawsze w pewien sposób być poza, jest to postawa właściwa upadłemu człowiekowi, świadomemu swego rozdarcia. To niebezpieczeństwo przezwyciężane jest przez twórczość, która nie zna formalizmu i potrzebuje całkowitej wolności, nieskrępowanej obiektywizowanym prawem. Słusznie mówi Jan Paweł II, że chrześcijanin nie powinien bać się wyzwania wolności. Nie powinien bać się i Kościół hierarchiczny, który może jedynie wzbogacić się twórczą aktywnością ludu prowadzącą do pogłębienia i poszerzenia depozytu wiary i pełniejszego wcielania zamysłu Bożego w świecie.

Jan Paweł II dzieli z myślą wschodnią jej wiarę w twórcze powołanie człowieka. W jego nauczaniu widać jednak czasem jurydyzm, przed którym przestrzega myśl wschodnia. Zarazem papież-poeta chce przekraczać granice dobra i zła. To pragnienie dzielą z nim najwybitniejsi przedstawiciele tradycji prawosławnej.

Łukasz Liniewicz
III miejsce w konkursie literackim V Dni JPII – fragmenty pracy