Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
24 wrzesień 2017
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Kwitnące AGH

Optymistycznie nastrajające kameralne zakątki, barwne klomby czy kwiatowe rabaty to efekt prac panów Zbigniewa Barana
i Józefa Tomaszewskiego, ogrodników Akademii Górniczo-Hutniczej. Zieleń na terenie kampusu wzbudza w ostatnim czasie
powszechne uznanie, a rezultaty prac ogrodniczych są widoczne na każdym niemalże kroku.

Anna Żmuda: Od kiedy pracuje Pan w AGH i jak wyglądały początki prac związanych z pielęgnacją zieleni na terenie naszej uczelni?

Zbigniew Baran: Ogrodnikiem jestem od piętnastu lat, a na terenie AGH dbam o zieleń od pięciu. Stan jaki zastałem kilka lat temu był przeciwieństwem obecnego. Żywopłoty nie były podcinane wiele lat, sięgały do dwóch metrów wysokości, rośliny były poplątane, zaniedbane, często posadzone przypadkowo. Nasze prace w pierwszej kolejności polegały na usunięciu starych, zniszczonych roślin i posadzeniu nowych. Ze starej zieleni zostały właściwie tylko największe drzewa. Wszystkie pozostałe zostały wykarczowane i zastąpione nowymi. Prace przez ostatnie lata doprowadziły do obecnego stanu, nad którym właściwie cały czas trzeba pracować.

Od lewej Zbigniew Baran i Józef Tomaszewski - fot. Zbigniew Sulima

Kto oprócz Pana dba o zieleń?

Praca ma charakter zespołowy. Oprócz mnie jest jeszcze Józef Tomaszewski, pracujący na stałe w AGH i dwóch pomocników. Najczęściej jednak o całość dbamy we dwóch pod okiem Działu Obsługi Uczelni. Naszą funkcją jest przede wszystkim sadzenie nowych roślin, podcinania żywopłotów i dbanie o już rosnące krzewy. Firmy zewnętrzne dbają natomiast o sprzątanie terenu, koszenie traw i odśnieżanie zimą.

Jaka jest powierzchnia zieleni do zagospodarowania?

Pracujemy na ponad 16 hektarach ziemi. Począwszy od zieleni przy A-0, poprzez cały teren wzdłuż głównej alei, a skończywszy na terenie przy Centrum Informatyki i budynkach Wydziału Zarządzania i Humanistycznego przy ul. Gramatyka.

Kto aranżuje i planuje zagospodarowanie zieleni na kampusie?

Na wszystkie nowe zieleńce mamy opracowane projekty wykonane przez architektów zieleni. Następnie staramy się realizować założenia projektu w terenie. Czasem go modyfikujemy, bo np. w rzeczywistości dany krzew nie rośnie w tym miejscu. Zagospodarowanie terenu konsultujemy z Dziełem Obsługi Uczelni. Wspólnie planujemy rozmieszczenie roślin i krzewów. Musimy tak dobrać roślinność, aby – mówiąc potocznie – się przyjęła. Oznacza to dobór krzewów np. ze względu na cień i nasłonecznienie czy rodzaj gleby. Dobieramy różnorodne rośliny w zależności od nasłonecznienie miejsca. Sposób zaaranżowania przestrzeni uzgadniamy z Kierownikiem Działu Obsługi Uczelni, Pawłem Myśliwcem, ale często też wykazujemy się własną inwencją. Musimy np. odpowiednio dobierać trawy, niektóre są cieniolubne, jak np. trawnik przed nowym Wydziałem Energetyki i Paliw.

fot. Zbigniew Sulima

Jakie rośliny najczęściej zdobią zielone skwery?

Bardzo różnorodne. Począwszy od traw ozdobnych, tawuł, trzmielin, poprzez różne gatunki irg, z rodziny różowatych, irgi błyszczące na żywopłoty czy różowe weigele kwitnące. Ponadto kuliste thuje czy liguster ukształtowany na żywopłot.

Jak wygląda typowy dzień ogrodnika?

Wszystkie prace ogrodowe zależą od sezonu. W okresie wiosenno-letnim zajmujemy się przede wszystkim sadzeniem nowych roślin. Odnawiamy też rabaty kwiatowe i tworzymy nowe. Mamy nową glebogryzarkę ogrodniczą, którą odchwaszczamy, spulchniamy i wyrównujemy ziemię. Najważniejsze na wiosnę są nowe nasadzenia. W tym roku możemy je zauważyć np. obok budynku B-5.

Praca ogrodnika zmienia się podobnie jak pory roku. Na wiosnę najczęściej sadzimy dużo nowych drzew, przeważnie grabów, platanów i dębów. Poza tym odnawiamy i odświeżamy wiele miejsc po zimie. Sadzimy, podcinamy i plewimy nowe rabaty kwiatowe. Latem w przeważającej większości zajmujemy się podcinaniem żywopłotów. Jest to bardzo czasochłonne, bo jest ich wiele i wszystkie muszą być podcinane. Skończy się jedno podcinanie i już zaczyna się kolejne. Na jesień trzeba podcinać wszystkie krzewy i róże. Poza tym musimy zabezpieczyć rośliny przed zimą, okryć je liśćmi, ochronić przez przemarznięciem. Cisy obok A-0 zabezpieczamy agrowłókniną. Są szczególnie narażone na wodę i sól, które pryskają z jezdni i powodują brązowienie i wypalanie roślin. Róże obkopujemy i okrywamy choiną. W zimie też nie próżnujemy. Zajmujemy się przede wszystkim pracami renowacyjnymi, np. odnawiamy, czyścimy, malujemy i skręcamy ławki, które stoją na terenie AGH. Zima to też czas podcinania i usuwania samosiejek, które wyrastają latem.

Na wiosnę tworzymy też rabaty kwiatowe. W donicach, przygotowanych z drewnianych palet sadziliśmy żonkile i tulipany. Wokół drzew wzdłuż parkingu również wybieraliśmy ziemię i sadziliśmy różnokolorowe tulipany. Na terenie AGH mamy wiele kwitnących krzewów. I tak np. zaraz po tulipanach zakwita drobnymi kwiatami żółta tawuła. Jedno przekwita, a w jego miejsc pojawia się następne.

fot. Zbigniew Sulima

Czemu służą płaskie korony drzew, które widzimy np. przed wejściem do budynku C-1 lub naprzeciwko Biblioteki Głównej?

Szpaler drzew, które mają gałęzie przymocowane do bambusowej konstrukcji z jednej strony wyglądają efektownie, inaczej niż typowe korony drzew, a z drugiej służą bezpieczeństwu budynku. Tam gdzie jest mała powierzchnia dla korony drzewa, jak np. dwie lipy przy C-1, platany przy Bibliotece Głównej, ale także przy Centrum Informatyki korony kształtujemy w taki właśnie sposób. Takie poprowadzenie korony powoduje, że system korzeniowy nie rozrasta się i nie zagraża budynkowi. Korzenie takiego drzewa mają wielkość zbliżoną do korony drzewa. Dzięki takiemu kształtowi unikamy przerastania drzew, a poza tym wyglądają ciekawie.

fot. arch.

Który fragment zieleni jest dla pana najważniejszy i cieszy pana najbardziej jako ogrodnika?

Cała przestrzeń między B-4 a B-5 w sąsiedztwie lokomotywy i oczywiście zieleń obok A-0 od ulicy Czarnowiejskiej. W tych dwóch miejscach najwięcej się napracowaliśmy. Pracowaliśmy w ogromnym skwarze, w upalne lato, właściwie od podstaw. Pięć lat temu było tam bardzo dużo krzewów, ale posadzonych całkowicie przypadkowo, bez ładu, często były one mocno zrośnięte. Część krzewów przesadziliśmy gdzie indziej, części musieliśmy usunąć całkowicie, np. dwumetrowe stare, przewracające się żywopłoty. Zielony skwer przy A-0 otoczyliśmy żywopłotem z 300 sztuk cisów, posadziliśmy irgę płożącą, trzmielinę. Wszystkie krzewy podcinamy, formujemy i nadajemy im odpowiednie, kuliste kształty. Dużo pracy włożyliśmy także w zagospodarowanie przestrzeni wokół basenu. Po budowie nie było tam żadnej zieleni, sam gruz. Najpierw musieliśmy wyrównać teren glebogryzarką, wygrabić, a następnie sadzić nowe krzewy, drzewa i żywopłoty z bukszpanu. Często musimy też rośliny otoczyć palikami lub taśmą, chroniąc tym samym przed silmy wiatrem.

fot. arch.

Krótko mówiąc praca ogrodnika to zajęcie na 365 dni w roku.

Zgadza się. Praca jest ciężka, bo dużo jest nasadzeń nowych roślin, czasami w bardzo trudnym podłożu. Z czasów intensywnych budów zostało w ziemi mnóstwo gruzów. Musimy wybierać starą ziemie, zalegające gruzy – nawet do 80 centymetrów – a następnie nawozić nową warstwę ziemi (czasami przyjeżdża kilka samochodów ziemi). Świeżą glebę mieszamy z torfem i dopiero w tak przygotowanym podłożu można sadzić nowe rośliny. Poza tym, to że wszystko kwitnie i jest zielono zawdzięczamy odpowiedniemu systemowi nawadniania. Mamy dwa rodzaje nawadniania, tzw. kropelkowe, polegające na tym, że na ziemi ułożone są między krzewami rurki, przykryte korą, które nawadniają krzewy. Są jeszcze zraszacze na trawniki. W ziemi ulokowane są tzw. „grzybki”, zawory, które uruchamiają się i zraszają zieleń. Warto też wspomnieć o zbiorniku na deszczówkę, który pilotażowo zainstalowaliśmy przy budynku A-2. Świetnie spełnia swoją funkcję, a wodę w ten sposób zebraną wykorzystujemy do podlewania. O trawniki dbamy szczególnie, siejemy najlepszą trawę o nazwie Wembley. Co prawda czasami studenci idą na skróty po trawnikach i je wydeptują, ale wtedy staramy się zabezpieczać przejścia np. dużymi, ozdobnymi kamieniami, ogradzając wejście. Podczas ulew i obfitych opadów najczęściej przygotowujemy sprzęt ogrodniczy, ostrzymy piły, sekatory. Praca ogrodnika jest ciężka, uzależniona od kaprysów pogody, ale gdybym tej pracy nie lubił, to bym się tym nie zajmował.

Rozmawiała Anna Żmuda

fot. Zbigniew Sulima
fot. Zbigniew Sulima