Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
19 listopad 2017
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
„Maria Skłodowska-Curie” – śpiewająco

„Nie umiała być sławną” – Maria Skłodowska-Curie w 100-lecie otrzymania Nagrody Nobla, tak zatytułowana była wystawa przygotowana w grudniu 2011 roku w Bibliotece Głównej AGH (relacja z wystawy Biuletyn AGH 2011 nr 48). Ekspozycja prezentowana do kwietnia 2012 roku, cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, otrzymując zarazem bardzo pochlebne oceny. Maria Skłodowska-Curie postrzegana jest jako symbol człowieka o najwyższej wartości moralnej i wybitnych kwalifikacjach naukowych. Nic więc dziwnego, że na różne sposoby starano się utrwalić pamięć o niej. Ma należne miejsce w panteonie narodowym Francji i Polski, Jej imię noszą instytucje użyteczności publicznej, dzieła plastyczne oraz utwory literackie i muzyczne. I tutaj z prawdziwą satysfakcją należy podkreślić, że materiały zebrane na wystawie w BG AGH zainspirowały do powstania kolejnego utworu jej poświęconego. Tak, zainspirowały. Otóż Tamara Kalinowska – artystka Piwnicy pod Baranami – po obejrzeniu tej ekspozycji uznała, że należy jeszcze w jakiś sposób uhonorować tę wybitną kobietę. W jaki sposób może uczynić to artystka, która sama sobie pisze teksty i muzykę? Oczywiście, że tak jak może i umie najlepiej. W poetyckiej formie napisała historię o życiu i pracy Noblistki. Co więcej, niektóre z tekstów okrasiła muzyką i zaowocowało to śpiewogrą z jedną kobietą w roli głównej.

W następstwie tego, 24 maja 2012 roku – oczywiście w Piwnicy pod Baranami – odbyła się prapremiera śpiewogry „Maria Skłodowska-Curie”. Artystka zaprezentowała autorską wizję losów uczonej. Zawarta jest tam historia kobiety, która o swoją pozycję w świecie nauki musi walczyć, naruszając porządek świata. Piotr Skrzynecki zapowiadając Tamarę Kalinowską mówił, że „nikt nie potrafi tak pięknie śpiewać o kobiecie, miłości i samotności jak ona”. Tak też było i w tym wypadku. Razem z artystką odbywamy podróż śladami tej niezwykłej kobiety, która podbiła świat, pokonując niebywałe trudności, niechęć, wrogość i własne słabości. Jej żelazny charakter i genialny umysł ukształtowały się w delikatnym ciele, które było poddawane próbom namiętności i pokusom. W spektaklu znajdziemy rozważania o kobiecie, która chce się realizować również naukowo. O kobiecie, która intelektem przewyższała wielu innych naukowców, a tylko dlatego, że była kobietą nie mogła pracować na równi z nimi i na tych samych zasadach. Maria Skłodowska-Curie nie chciała podlegać stereotypom, walczyła z nimi. Chciała mieć rodzinę i być czynna zawodowo. Dzisiaj to nie jest żadnym problemem, ale wówczas... To rodziło ból, gorycz, żal i pragnienie udowodnienia, że płeć nie warunkuje monopolu na wiedzę. O równouprawnieniu wtedy się nie mówiło, studia nie były dla kobiet. Im przypisana była inna rola. I o tym jest w spektaklu przygotowanym przez Tamarę Kalinowską. Jest to o kobiecie z krwi i kości, o miłości, sukcesach i ciężkiej drodze dochodzenia do nich, o dzieciach i rodzinie, ale i ogromnej pracy i samotności. I pragnieniu wolności. Spośród tych różnych zawirowań wyłania się obraz kobiety pod każdym względem spełnionej.

fot. Jacek Barnaś

Na spektakl składa się 20 utworów poetyckich oraz 13 pieśni, pięknie całość inkrustujących, wnoszących lekkość oraz nadając istotne znaczenie tym konkretnym scenom. Na samym początku Tamara Kalinowska jako Maria Skłodowska śpiewa:

„Nazywam się Maria Skłodowska,
po mężu też Maria Curie.
Moją ojczyzną jest Polska: niecki, równiny i góry.
Chociaż w zaborze rosyjskim,
w niewoli się urodziłam
– jestem wolna, zawsze byłam”.

Mocno podkreślając, że jest wolna. Równie silną wymowę ma pieśń mówiąca o spotkaniu z profesorem Augustem Witkowskim na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie bezowocnie starała się o pracę, kończąca się słowami:

„Rozczarowana – więc żegnam. Niestety
Pan wciąż rozmawia jak Uczony z – kobietą.
Zatem zakończę – jak – z Uczonym – Uczona:
Kobieta może naukowo być spełniona”.

Jednym z najbardziej wzruszających momentów jest pieśń „Konie” mówiąca o śmierci Piotra Curie. Ten bardzo poetycki tekst mówi o ich wielkiej miłości:

„Widzę Cię, Piotrze i pędzące konie
Ich spłoszony bieg na oślep
Pewnie miałeś oczy pracą przemęczone
Więc ich nie zdołałeś dostrzec.

Widzę Cię, Piotrze i konie w panice
Dzikie, krwią nabiegłe oczy
Może czemuś wziąłeś chodnik za ulicę
Nie zdołałeś w bok uskoczyć.

Widzę, jakbym obok była
Ostrzegała z którejś z bram
Widzę, jakbym obok była, jakbyś nie był sam”.

W innym z kolei miejscu ironicznie śpiewa, bardzo uniwersalną prawdę o życiu:

„Bo wiedza się nie pyta o status ani płeć
Nieważne, jak zdobyta – Ważne, by ją mieć”.

Przez cały spektakl przewija się motyw ogromnego przywiązania Skłodowskiej do Ojczyzny. Nic więc dziwnego, że całość wieńczy wzruszająca, nostalgiczna, pełna troski i przywiązania pieśń.

„Jaka byś nie była
Jedna, czy zwaśniona
Durna dobrobytem
Czy biedą – natchniona
Zrodzona w niewoli
Okuta w powiciu
Rozpoznam Cię, Polsko
Po tym serca biciu”.

fot. Jacek Barnaś

Pieśni te są zróżnicowane muzycznie. Poza pieśniami-songami, jedna jest ragtimem, jest jeszcze walc, tango, kołysanka, a dwie mają formę fokstrota. Trzeba zauważyć, że niektóre z nich z całą pewnością mogą istnieć jako utwory samodzielne, wykonywane poza spektaklem. Tak są uniwersalne i silne w swoim wyrazie.

Przez cały spektakl przewija się sprawa ogromnej samotności uczonej i jej walki o podniesienie roli kobiety. Artystka przedstawiła niezwykle wysublimowany, poetycki spektakl o równie niezwykłej kobiecie. I tak jak ona, też samotnie to przygotowała i wykonała, dostarczając ogromnych wzruszeń artystycznych i kolejnego potwierdzenia swojego talentu poetyckiego i muzycznego, dobrego smaku i gustu jako artystki – pieśniarki. To, że Artystka działała w samotności nie jest do końca prawdziwe, gdyż na scenie pięknie ją wspomagała dwójka muzyków z Piwnicy – Agata Półtorak na skrzypcach i Tomasz Kmiecik na fortepianie, wydobywając najczulsze brzmienia i tony z tej tak bardzo lirycznej i sugestywnej muzyki.

Gdy chodzi o sam spektakl to trzeba przyznać, że zyskał uznanie publiczności, ogromnie się podobał, wzruszył. Kilka osób złożyło deklaracje, że muszą o Noblistce przeczytać coś więcej. I o to przecież chodziło, wszak autorka stworzyła ten program z myślą o młodzieży, jest przecież pedagogiem z wykształcenia. Zakłada, że może na spektakl przyjdą nauczyciele, że poprzez nich dotrze z tą opowieścią do młodych…

A sama Tamara Kalinowska długo nie mogła uwierzyć, że to się podoba. Mam nadzieję, że przekonała ją owacja nadkompletowej publiczności, po drugim wykonaniu w Noc Teatrów – 16 czerwca 2012 roku w Piwnicy pod Baranami. Tym razem były kilkakrotne bisy, owacja na stojąco i łzy wzruszenia.

fot. Jacek Barnaś

I na koniec wypada przyznać, że artystka po napisaniu dziesiątek pieśni, piosenek i parafraz, odważyła się napisać i skomponować większą, samodzielną formę muzyczną. I właśnie ten spektakl jest tym debiutem. Z radością należy dodać, że debiutem bardzo udanym i należy oczekiwać, że jeszcze ujawni jaki potencjał twórczy w niej tkwi, a koncerty i recitale tej Artystki poruszają, wzruszają… Najlepszym potwierdzeniem tego jest właśnie ta śpiewogra, poświęcona Marii Skłodowskiej-Curie.

Hieronim Sieński
Biblioteka Główna AGH