Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
29 listopad 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Studencki upór i determinacja, czyli Marzec '68 w Krakowie
08 marzec 2012

Wywiad z dr hab. Julianem Kwiekiem, historykiem, autorem książki Marzec 1968 w Krakowie.

Początek wydarzeń marca 1968 roku to demonstracje studenckie w Warszawie. Czy to właśnie one były bezpośrednią przyczyną wydarzeń w Krakowie już kilka dni później?

Wydarzenia krakowskie, tak samo jak w innych pozawarszawskich ośrodkach uczelnianych, były reakcją na to, co wydarzyło się w Warszawie. W Krakowie zaczęło się to dość wcześnie, bo już w lutym sprzeciwiano się usunięciu Dziadów Adama Mickiewicza ze sceny Teatru Narodowego. Pierwszą próbą oporu było zbieranie podpisów pod protestem. Zebrano ich jednak zbyt mało, bo tylko ok. 40. Dlatego też wystraszony student Uniwersytetu Jagiellońskiego, który zbierał podpisy, zniszczył ten dokument. Same wydarzenia marcowe rozpoczęły się w Krakowie 11 marca 1968 roku, czyli trzy dni po słynnym wiecu w Warszawie. To był poniedziałek. Krakowscy studenci mieli już pewne informacje na ten temat m.in. z Radia Wolna Europa. Wiadomości dostarczyli również trzej studenci z Warszawy: Jan Tomasz Gross, Jerzy Diatłowiecki i Andrzej Kościuk, którzy przyjechali do Krakowa. Andrzej Kościuk przyszedł do Zarządu Miasteczka Studenckiego i zostawił dokumenty wytworzone przez studentów warszawskich, dzięki czemu studenci krakowscy już w niedzielę 10 marca wiedzieli o działaniach przeprowadzanych w Warszawie.

Wiec na Rynku Głównym – 11 marca - fot. z książki Marzec 1968 w Krakowie

Jaki przebieg miały wydarzenia marca ’68 w Krakowie? Czy działania miały charakter spontaniczny czy też były zaplanowaną szczegółowo akcją?

W poniedziałek 11 marca od rana krążyły wśród studentów różnego rodzaju karteczki czy ulotki informujące o organizowanym wiecu, który rozpoczął się o godzinie 12:00 w południe. Przybyło około 200–300 osób. Wśród nich byli m.in. członkowie Zrzeszenia Studentów Polskich, którzy usiłowali nakłonić studentów do opuszczenia Rynku i odbycia wiecu w „Jaszczurach”. Chodziło bowiem o to, aby nie manifestować w miejscu publicznym. Studenci wybrali jednak aulę UJ, do której weszło około 1000 osób. Do zebranych przybył m.in. rektor Mieczysław Klimaszewski, władze Uniwersytetu oraz Zbigniew Regucki, szef RO ZSP. Starali się uspokajać nastroje studentów, ci jednak ostro reagowali na ich słowa. Na wiecu uchwalono rezolucję, w której domagano się m.in. przestrzegania konstytucji i przywróceniu na scenę Dziadów. Miała się ona ukazać w prasie w ciągu 48 godzin. Niestety, nigdy nie została opublikowana, co spowodowało, że na środę 13 marca – nazwaną „łzawą środą” – zaplanowano na godz. 12:00 wiec pod Domem Studenckim „Żaczek”. Wcześniej, o godzinie 10:00, władze Uniwersytetu Jagiellońskiego zorganizowały spotkanie ze studentami, żeby łagodzić nastroje. W tym samym czasie trwał wiec studentów AGH w auli w budynku A-0. Z Miasteczka Studenckiego szła również manifestacja studentów, do których dołączyli studenci z wiecu. Uformowali kolumnę i udali się w stronę rynku. Na czele kolumny szli studenci fizyki z UJ, a jeden z nich – Jacek Rayski – niósł wieniec, który mieli złożyć pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Milicja, ORMO i tzw. Milicja Robotnicza zablokowały uliczki wlotowe do Rynku, zaczęli rzucać gazem, używali armatek wodnych w celu rozproszenia tłumu. Część studentów schroniła się w Collegium Novum, pozostali uciekli do Collegium Witkowskiego. Grupa milicjantów wpadła za nimi do Collegium Novum, gdzie bili i kopali studentów oraz używali przeciw nim gazu. Milicjanci weszli także do Collegium Witkowskiego, ale tam studenci zostali zamknięci przez pracowników naukowych w salach, więc nie ucierpieli. Po tym incydencie część studentów wróciła na wiec pod „Żaczek” i przez mikrofon obwieściła zebranym o brutalnym ataku milicji. Te wydarzenia wzburzyły zgromadzonych na wiecu studentów. By ich uspokoić Jan Szewczyk, Gwidon Rysiak i Hieronim Kubiak, młodzi pracownicy naukowi, postanowili ich czymś zająć, by nie wychodzili na ulice. Zaproponowali im wybór Komitetu Studenckiego. W ten sposób powstał „Komitet 25”, którego szefem został Szewczyk. W poszczególnych akademikach wybierano także różne komisje i komitety, ale głównym centrum pozostawał w dalszym ciągu „Żaczek”. „Komitet 25” pod wpływem nalegań rektora Klimaszewskiego rozwiązał się prawie jednogłośnie, przy sprzeciwie tylko jednego studenta Wydziału Górniczego AGH.

Zamieszki przed Collegium Novum – 13 marca - fot. z książki Marzec 1968 w Krakowie

Większość działań skupiała się wokół studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Czy studenci AGH także brali aktywny udział w wydarzeniach marca ’68?

Oczywiście. W pierwszym etapie działań faktycznie prym wiedli studenci UJ, jednak już w drugim etapie inicjatywę przejęli studenci AGH. Powołano „Komitet 100” złożony z przedstawicieli wszystkich uczelni i wszystkich akademików. Ten komitet powstał, ale nigdy się w całości nie zebrał. 15 marca zorganizowano wiec przy „studni” w „Żaczku”. Na wiec przyszli Kubiak i Szewczyk, by namawiać do zakończenia strajku. Studenci odebrali to jako swego rodzaju zdradę i centrum ruchu studenckiego przeniesiono na Reymonta 17. Inicjatywę przejęli studenci AGH. Byli zdeterminowani, nie słuchali nawet rektora Kiejstuta Żemaitisa, który chciał ich odciągnąć od tego pomysłu. Sprawność organizacyjna studentów na Reymonta była znacznie lepsza niż w „Żaczku”. Od razu zorientowano się, że doskonałym narzędziem komunikacyjnym (jak na owe czasy) będzie radiowęzeł studencki „Brzęczek” albo „Wolny Brzęczek” (obie nazwy funkcjonowały). Studenci bez przerwy nadawali komunikaty, odezwy i rezolucje do braci studenckiej. Grano „Warszawiankę”, „Marsyliankę” i inne pieśni. Studenci AGH wykazywali dużą determinację w działaniach. Z nadzieją oczekiwali na przemówienie Władysława Gomułki. Wszyscy myśleli, że odniesie się w nim do protestów studenckich. 19 marca studenci wysłuchali przemówienia, w którym Gomółka nie wspomniał nawet słowem o protestach. Załamami żacy 20 marca zdecydowali się jeszcze na okupację budynku A-0, ale rektor nie wyraził zgody. Od 20 marca przez trzy dni na zajęciach dyskutowano i głosowano nad tym, czy podtrzymywać strajk czy go przerwać. Większość studentów opowiedziała się za przerwaniem strajku.

fot. z książki Marzec 1968 w Krakowie

Jaki stosunek do wydarzeń marcowych miało społeczeństwo?

Trudno dokładnie określić. Postawy były różne, brakuje źródeł dotyczących tego zagadnienia. Jednak z tego, co udało się ustalić wynika, że duża część społeczeństwa reagowała pozytywnie. Kiedy studenci szli w kolumnie, ludzie wysiadali z tramwajów i autobusów, machali do nich, klaskali, wyrażali swoją sympatię. Bardzo często taksówkarze odwozili poturbowanych, pobitych studentów do domu za darmo. Jednak prócz tych pozytywnych były także inne zachowania. Warto choćby wspomnieć o robotnikach z Huty Lenina, których chcieli pozyskać studenci. Gdy żacy zbliżali się do bramy huty, robotnicy często donosili na nich na milicję. Podobnie jak pewna sprzątaczka, która w kościele znalazła ulotkę informującą o wiecu i zaniosła ją na milicję. Takie sytuacje zdarzały się dość często, gdyż w tym czasie w mieście była ogromna liczba ulotek, plakatów, karteczek wydrukowanych i przepisywanych przez studentów. W „Żaczku” znajdowało się ich tak dużo, że nie było już miejsca na naklejanie innych informacji.

Ulica świętej Anny – pochód studentów pod DS „Żaczek” – 13 marca - fot. z książki Marzec 1968 w Krakowie

Czy studentów uczelni krakowskich, w szczególności AGH, dotknęły jakieś represje za udział w wydarzeniach marca ’68?

Konsekwencje wydarzeń marcowych były różne. Już na początku grożono studentom wyrzuceniem ze studiów za opuszczanie zajęć i udział w wiecach. Informacje o najbardziej zaangażowanych studentach zbierała zarówno SB jak i członkowie partii i ZMS. By uniknąć identyfikacji, studenci AGH blokowali wejścia do budynków UJ, a studenci uniwersytetu – AGH. Wiadomo na pewno, że na Uniwersytecie Jagiellońskim za udział w „marcu” nie usunięto nikogo. Na WSP – dzisiejszym Uniwersytecie Pedagogicznym – wyrzucono w dość perfidny sposób dwie osoby, natomiast na AGH usunięto ok. 50 osób. Jednak nie można w zupełności stwierdzić, czy zostali oni usunięci z powodu uczestnictwa w strajkach, czy nie był to tylko pretekst do usunięcia studentów, którzy nie zaliczyli sesji. Poza tym kilka osób pozbawiono miejsca w akademiku. Po „marcu” miały miejsce także liczne procesy. 15 osób oskarżono, w tym m.in. Zygmunta Korusa studenta AGH, który dostał wyrok w zawieszeniu. Wydarzenia Marca ’68 w Krakowie były jednymi z głośniejszych w tym czasie, zaraz po Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku. Trwały dość długo, głównie dzięki wytrwałości i determinacji studentów, którzy mimo realnej groźby usunięcia czy zawieszenia w prawach studenta stawali w obronie konstytucji i wolności. W tych wydarzeniach studenci AGH, poza nielicznymi wyjątkami, odegrali bardzo pozytywną rolę.

Dziękuję za rozmowę i życzę wszystkiego dobrego.

Rozmawiała Marzena Rogozik
studentka I roku SUM kulturoznawstwa w AGH