Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
29 maj 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Od Buzułuku do Bolonii
23 styczeń 2012

Szlak 2. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie – prelekcja prof. Wojciecha Narębskiego

W ramach spotkań organizowanych przez Bibliotekę Główną AGH, bohaterem odbytego 10 stycznia 2012 roku, był profesor Wojciech Narębski – geochemik, pracownik naukowy Muzeum Ziemi PAN. Jest on ostatnim żyjącym w Polsce żołnierzem 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii 2. Korpusu Polskiego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i uczestnikiem bitwy o Monte Cassino. Pan Profesor – rocznik 1925 – z niezwykłą pogodą ducha i dowcipem opowiedział o swoich wojennych doświadczeniach. Już jako szesnastolatek, w 1941 roku w Wilnie, został aresztowany przez NKWD i na kilka miesięcy osadzony w sowieckim więzieniu. Po utworzeniu w 1941 roku – na mocy układu Majski–Sikorski – w Buzułuku i Tockoje, ośrodków formowania armii polskiej pod dowództwem gen. Władysława Andersa, udało mu się, mimo niepełnoletności, zostać przyjętym do wojska, z którym przez Irak, Palestynę i Egipt dotarł do Włoch, a następnie do Wielkiej Brytanii. Brał udział w walkach o Monte Cassino, o zdobycie ważnego portu Ankona, o przełamanie silnych fortyfikacji w górach Apeninu zwanych linią Gotów i wreszcie oddziały jego korpusu jako pierwsze wkroczyły do Bolonii, siedziby najstarszego uniwersytetu na świecie. Te wielkie sukcesy okupione zostały ciężkimi stratami. Ponad cztery tysiące żołnierzy 2. Korpusu oddało „Bogu ducha, ziemi włoskiej ciała, a serca Polsce” i spoczywa na czterech polskich cmentarzach wojennych na Monte Cassino, w Loreto, Bolonii i Casamassima koło Bari. Bohater naszego spotkania, ze względu na młody wiek i wyniszczony przejściami obozowymi organizm nie mógł walczyć na pierwszej linii. Szybko pożegnał się z piechotą i z kategorią zdrowia „c” został przeniesiony do kompanii transportowej. W wojsku uzupełniał edukację, odbył kursy maturalne zakończone tzw. „małą maturą” zdaną w Palestynie w 1943 roku. Maturę uzyskał w 1946 roku w Gimnazjum i Liceum działającym przy 2. Korpusie Polskim (w Alessano i Cawthorne w Anglii).

fot. Krzysztof Piotrowski

Prelegent podkreślił, że mimo działań wojennych gen. Władysław Anders dbał o wykształcenie swoich żołnierzy. Kiedy nie walczyli, mogli się dokształcać. We Włoszech powstała cała sieć szkół dla polskich żołnierzy – technicznych, rolniczych, gimnazjów i liceów. Z naborem kadry dydaktycznej nie było problemu, ponieważ w szeregach 2. Polskiego Korpusu służyło wielu przedwojennych profesorów uczelnianych i nauczycieli szkół różnego szczebla. Uczyli się więc żołnierze zawodu, zdawali egzaminy i podejmowali trudne wyzwania edukacyjne. On sam w październiku 1944 roku został skierowany do podchorążówki, do Centrum Wyszkolenia Armii w Maderze. Opowiadając o tym okresie, zaserwował anegdotę, jak to poznał tam młodą Włoszkę, która sprawiła, że zaczął się uczyć języka włoskiego. Pisali do siebie listy, które zachował do dzisiaj. Jednak nigdy osobiście się nie spotkali. Po pięciu miesiącach nauki z cenzusem st. szer. podchorążego, powrócił na front. Wojnę zakończył jako kapral podchorąży. Jeszcze podczas wojny zapisał się do liceum. W ciągu sześciu miesięcy zaliczył program jednej klasy. Do Anglii wyjechał jesienią 1946 roku, gdzie wkrótce zdał maturę. Wtedy też zdecydował się powrócić do kraju. Duży wpływ na tę decyzję miała rodzina. Brat napisał mu w liście, że miejsce Polaków jest nad Wisłą. Wrócił w lipcu 1947 roku, rodzina z Wilna przeniosła się do Torunia. Tam też przeniesiono Uniwersytet Wileński. Szybko nostyfikował świadectwo maturalne i rozpoczął studia chemiczne na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jeszcze w Anglii interesował się chemią, chodził do technicznej szkoły o profilu chemicznym, nawet zdawał tam egzaminy. Po obronie pracy magisterskiej w 1952 roku zaproponowano mu stanowisko młodszego asystenta na wydziale mineralogii i krystalografii. Chcąc jednak pogłębić swoje zainteresowania naukowe zdecydował się na studia doktoranckie z zakresu geochemii, które ze względów technicznych mógł odbyć tylko w Krakowie, w którym mieszka od 1953 roku. Trzeba zaznaczyć, że jest związany z naszą akademią. W latach 1953–1955 odbywał studia doktoranckie w zakresie geochemii w AGH i Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Od 1956 roku pracował w Muzeum Ziemi PAN w Krakowie. W 1957 roku uzyskał w AGH stopień doktora, a stopień doktora habilitowanego uzyskał w 1965 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1973 roku otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1986 roku profesora zwyczajnego nauk o Ziemi.

fot. Krzysztof Piotrowski

Sprawozdanie z prelekcji profesora Wojciecha Narębskiego byłoby niepełne bez podania informacji o jego imienniku, legendarnym już niedźwiedziu Wojtku. Profesor zetknął się z nim w listopadzie 1942 roku w Palestynie, gdzie stacjonowały polskie pododdziały. Kiedy zameldował się u dowódcy, spostrzegł, że w pobliżu namiotu kancelarii kompanii jest legowisko sympatycznego i potulnego niedźwiadka. Wkrótce okazało się, że obaj noszą to samo imię. I tak rozpoczęła się znajomość dwóch Wojtków, o której tak interesująco, barwnie i z ogromnym wzruszeniem mówił w trakcie spotkania profesor. Zaznaczył, że od tego czasu w jednostce było dwóch Wojtków, czworonogi otrzymał przydomek Duży, jego – nazwano Małym Wojtkiem. Niedźwiedź trafił w ręce polskich żołnierzy w Iranie w 1942 roku, odkupiony od chłopca, który znalazł osierocone zwierzę w pobliskiej jaskini. Z polskim wojskiem Wojtek przeszedł cały szlak bojowy: z Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt aż do Włoch. Podczas walk pod Monte Cassino nosił ciężkie skrzynie z amunicją artyleryjską. Korespondenci wojenni przyjeżdżali i fotografowali niedźwiedzia – żołnierza. To wtedy pojawiło się logo kompanii: sylwetka niedźwiedzia niosącego pocisk artyleryjski wpisana w kierownicę samochodu. Później na prośby żołnierzy, którzy nie wyobrażali sobie rozstania ze swoją charakterystyczną maskotką, otrzymał stopień wojskowy i został razem z nimi przetransportowany do Szkocji. Wojtek wychował się wśród ludzi. Był oswojony, jeździł w szoferce wojskowej ciężarówki, raczył się piwem i tytoniem – ku uciesze miejscowej ludności. Niejednokrotnie wzbudzał sensację swoimi umiejętnościami i delikatnością wobec polskich żołnierzy. Jak zauważył prelegent, Duży Wojtek przeszedł do legendy, zaczęto go idealizować i opowiadać rzeczy nie zawsze zgodne z prawdą. Dodał też, że w tych trudnych momentach Wojtek był zawsze z nimi i już sama obecność tego sympatycznego czworonożnego przyjaciela bardzo dodatnio wpływała na samopoczucie i morale żołnierzy. Gdy skrajnie zmęczeni wracali do miejsca postoju kompanii, Wojtek witał ich zawsze radośnie, co bardzo poprawiało im nastrój. Zdarzało się też, że pomagał w załadowywaniu na samochody i rozładowywaniu ciężkich skrzynek z amunicją. Ponadto zabierał się na mniej niebezpieczne wyjazdy, budząc podziw i sympatię miejscowej ludności. Takich zdarzeń było sporo, a niedźwiedź zyskał sławę w całej 8. Armii Brytyjskiej, w ramach której walczył nasz korpus we Włoszech. Armia ta wydawała swoje czasopismo, które prowadziło specjalną rubrykę informującą o doli i niedoli Wojtka. Zainteresowanie misiem nie osłabło po przeniesieniu korpusu i kompanii do Wielkiej Brytanii i trwa do dzisiaj. Po demobilizacji niedźwiedź trafił do zoo w Edynburgu. Przebywał tam do śmierci w 1963 roku. Wojtek ma swoje tablice pamiątkowe i statuetki w kilku miejscach w Szkocji i Anglii. Nakręcono o nim kilka filmów, poświęcono książki i napisano piosenki.

fot. arch. prof. Wojciecha Narębskiego

Na zakończenie, profesor Wojciech Narębski podkreślił, że mimo sędziwego wieku, stara się być aktywnym i wszędzie gdzie się da propagować informacje o działalności 2. Korpusu w kampanii włoskiej. Opublikował też kilka książek na ten temat. W jego mieszkaniu pamiątki z wojny zajmują zaszczytne miejsce. W swoim prywatnym domowym muzeum zgromadził książki, wspomnienia, dokumenty, fotografie, emblematy i ryngrafy. Jest prawdziwą kopalnią wiedzy o 2. Korpusie gen. Władysława Andersa. Jest jednym z trzech żyjących w Krakowie żołnierzy walczących w maju 1944 roku pod Monte Casino.

W 2009 roku – w 65. rocznicę bitwy o Monte Casino – był członkiem delegacji polskich kombatantów biorących udział w uroczystościach z tej okazji we Włoszech. Najbardziej jednak pielęgnuje historię swojego pododdziału, czyli 22. kompanii zaopatrywania artylerii. To z tą kompanią przeszedł szlak bojowy. W listopadzie 2011 roku był po raz pierwszy od wojny w Buzułuku. Wraz z delegacją Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, przedstawicielami Prezydenta RP i córką generała Andersa uczestniczył w odbywających się tam uroczystościach z okazji 70. rocznicy formowania się Armii Polskiej w ZSRR. W trakcie spotkania Prelegent zaprezentował powstały wtedy materiał filmowy zatytułowany „Narodziny Armii Andersa”. Ponadto zaprezentował jeszcze radiowy zapis swojej gawędy o szlaku bojowym swojego pododdziału. Był to program nagrany dla Radia Kraków, gdzie niezwykle pięknie mówił o swojej przeszłości wojennej, przy okazji zdradzając jeszcze jedną pasję i umiejętność – śpiew. W zaprezentowanym materiale, niezwykle ciekawym tenorem, wykonał wiele, często nieznanych, pieśni żołnierskich, dzięki którym spotkanie miało wymiar nie tylko historyczno-kombatancki, ale również artystyczny, a sam bohater spotkania zapewnił, że dalej będzie regularnie uczestniczyć we wszystkich przedsięwzięciach 2. Korpusu Zmechanizowanego kultywującego tradycje 2. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Hieronim Sieński
Biblioteka Główna AGH