Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
18 styczeń 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Po górskich dolinach Kirgistanu
06 grudzień 2011

prelekcja prof. Wojciecha Kapturkiewicza w Bibliotece Głównej

W ramach cyklu spotkań organizowanych przez Bibliotekę Główną AGH, 18 października 2011 roku, odbyła się pierwsza, po wakacyjnej przerwie, prelekcja. Tym razem, po raz drugi w tym roku, bohaterem spotkania był prof. Wojciech Kapturkiewicz z Wydziału Odlewnictwa. Znany pasjonat wspinaczki wysokogórskiej, odznaczony w 2003 roku medalem Polskiego Związku Alpinizmu za dokonania sportowe. Wspinał się m.in. w Hindukuszu Afgańskim, Argentynie, Boliwii, Ekwadorze, Himalajach Garwahlu, Kanadzie, Alpach i oczywiście w Tatrach. W ostatnim czasie zainteresowania pana profesora obejmują trekingi m.in. w Nepalu, tadżyckim Pamirze, afgańskim Wachanie, jak również w Tienszan w Kirgistanie. I właśnie ostatnio odbyta podróż do Kirgistanu – w sierpniu tego roku – była tematem spotkania. Prelegent podzielił się swymi wrażeniami z wyprawy w góry i doliny Kirgistanu, ilustrując wykład pięknymi zdjęciami i zapisami filmowymi. Jak przystało na wytrawnego wykładowcę i podróżnika, na samym początku zaprezentował najniezbędniejszą literaturę i mapy, nieodzowną część wyposażenia podczas każdej ekspedycji. Pan profesor zwrócił również uwagę, że nie ma ujednoliconej pisowni nazw geograficznych tego regionu, co może być dużym utrudnieniem, zwłaszcza dla mało doświadczonych podróżników. Za istotne uznał też omówienie położenia geopolitycznego oraz sytuacji gospodarczej tego kraju. Po zaprezentowaniu najważniejszych informacji i wiadomości o Kirgizji, omówione zostały najbardziej interesujące etapy wyprawy.

fot. Krzysztof Piotrowski

W wyprawie trwającej 18 dni uczestniczyło początkowo 5 osób, a w drugim etapie 9, czyli automatycznie ekspedycja podzielona była na dwa etapy. Pierwszym miejscem pobytu był Biszkek, największe miasto i stolica Kirgistanu. Miasto jest położone u podnóża Gór Kirgiskich (Tienszan) w dolinie rzeki Czu, nad rzekami Alaarcha i Alamedin. Liczba mieszkańców wynosi około 950 tys. Stolica, w odróżnieniu od reszty kraju, jest miastem w znacznym stopniu rosyjskojęzycznym. Miasto jest głównym ośrodkiem gospodarczym Kirgistanu (ponad 50 proc. produkcji przemysłowej; przemysł maszynowy, samochodowy, spożywczy i włókienniczy), a także centrum kulturalno-naukowym (8 szkół wyższych z uniwersytetem na czele). Jest też znaczącym węzłem drogowym, tam też zlokalizowany jest port lotniczy. Przez miasto przechodzi droga międzykontynentalna E40, która stanowi jedno z niewielu połączeń drogowych z Europą Zachodnią, Środkową i Wschodnią, a także między innymi krajami Azji Środkowej. Jak zauważył Pan profesor, architektonicznie miasto przedstawia się dość ubogo, dominują tam budynki w dawnym radzieckim stylu, z tendencjami do monumentalizmu w stylu moskiewskim. Zapewne w myśl zasady, im biedniejszy naród, tym większy patos.

fot. Krzysztof Piotrowski

Jednak gdy chodzi o samą ekspedycję, to najbardziej interesującym oraz najcięższym do przejścia etapem była trasa od Karakoł w kierunku Piku Pabiedy. Już samo to, że trasa rozpoczynała się na wysokości 2500 m n.p.m., a zakończyła powyżej 4000 m n.p.m., było niezwykłym doznaniem. Prelegent zaznaczył, że szczyty do 5000 m n.p.m. wysokości najczęściej nie mają nazwy. Z powodów strategiczno-wojskowych, w czasach Związku Radzieckiego, doliną tą nie wędrowano. Trasę około 100 km grupa przeszła w ciągu 5 dni. Wiodła ona przez teren zdecydowanie niezamieszkały. Dawniej były tam kopalnie uranu dające pracę kilku tysiącom ludzi. Jednakże teraz gdy zmieniła się sytuacja polityczna na świecie skończył się też popyt na uran, którego głównym motorem wydobycia była nie energetyka, ale wyścig zbrojeń. Sama wędrówka odbywa się lodowcem, który na powierzchni pokryty był kamiennymi gruzami. Wędrówka taka dostarcza również dodatkowych wrażeń, gdyż lodowiec ciągle „pracuje” i nawet gdy się zna trasę, to trzeba uważać, gdyż jest ona zmienna. Bogaty w doznania był również i sam powrót. Jeden dzień zajęło zejście do bazy wyjściowej, tam zaś było lotnisko – szeroki asfaltowy tor. Należy dodać, że do kopalni, z racji niesprzyjających – górskich warunków, wszystko transportowano drogą lotniczą. Tak więc powrót nastąpił helikopterem. Było to równie ekscytującym doznaniem, gdyż maszyna była z demobilu, pamiętała jeszcze wojnę w Afganistanie i jej stan techniczny gwarantował najwyższej jakości urozmaicenia. Na zaprezentowanym filmie można było się przekonać, że uczestnicy wykazali się ogromną odwagą korzystając z tego środka lokomocji. Pobyt ten został zakończony krótkim wypoczynkiem w ośrodku dla dzieci upośledzonych, prowadzonym przez polskich Jezuitów.

fot. Krzysztof Piotrowski

Z satysfakcją należy zaznaczyć, że w spotkaniu uczestniczyło wielu studentów jak też i osób, które czas edukacji mają za sobą. Sama prelekcja, po raz wtóry, pozwoliła panu profesorowi podzielić się swoją podróżniczą pasją i odbyć razem z nim podróż w lodowate doliny Kirgistanu.

Hieronim Sieński
Biblioteka Główna AGH