Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
24 wrzesień 2017
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Innowacyjność w narzędziu czy metodzie?
06 grudzień 2011

„Nowe media” to termin często używany dla opisu Internetu, obecnych w nim narzędzi i sposobów korzystania z nich. Możemy mówić np. o nowych mediach w edukacji, kiedy analizujemy taki serwis, jak Wikipedia. Encyklopedia współtworzona przez tysiące osób nie mogłaby powstać bez gwałtownego postępu w dziedzinie technologii informacyjnych i komunikacyjnych, który dokonał się w ostatnich latach. Czy jednak samo wprowadzenie nowego narzędzia wystarczy, by mówić o przełomie? Żeby na to odpowiedzieć odwołam się do historii, która sięga daleko przed czasy Internetu, choć też związana jest z rewolucją informacyjną.

Pierwsze gazety, a więc regularnie wydawane publikacje zawierające głównie informacje na temat bieżących wydarzeń, pojawiły się na początku XVII wieku. Pierwszy dziennik został założony w Lipsku w 1650 roku, pierwsza polska gazeta zaczęła się ukazywać w 1661 roku. Na pewno by do tego nie doszło, gdyby nie wynalazek Jana Gutenberga – maszyna drukarska z wymienną czcionką. Najważniejsze dla tego wywodu jest jednak to, że została ona skonstruowana w połowie XV wieku. Minęło zatem ponad 150 lat zanim pojawiły się czasopisma i tym samym dokonał się ten możliwy dzięki niej przełom. Na samym początku drukowano głównie teksty religijne. Pierwsza wydrukowana książka to Biblia. Druk zastępował więc klasztornych kopistów. Kontynuowanie tradycji nie dotyczyło tylko treści, ale także formy. Pierwsze kroje czcionek naśladowały te, które można było zobaczyć w rękopisach. Początki akapitów nadal ozdabiano bogatymi inicjałami.

Pokrewnych przykładów jest więcej. Rewolucja przemysłowa dokonała się w XVIII wieku. O podziale pracy pisał już wtedy Adam Smith, ale radykalną praktyczną realizację tej idei przyniósł dopiero początek XX wieku, kiedy linię montażową wynalazł Henry Ford. Kiedy z kolei powstawała telewizja, zaimportowano do niej formaty znane z radia, np. serial tasiemcowy. Te pierwsze telenowele nie różniły się jednak zbytnio od wcześniejszych słuchowisk. Można powiedzieć, że wyglądały jakby do studia radiowego dołożono dekoracje, a do mikrofonów kamerę. Były bardzo statyczne. Dopiero z czasem pojawiają się elementy takie jak filmowanie z kilku kamer jednocześnie czy dynamiczny montaż.

W każdym z tych przypadków nowe narzędzia przyniosły wpierw zwiększenie efektywności. Musiało minąć więcej czasu, zanim wprowadzono inne, twórcze metody ich wykorzystania. Choć w poprzednich akapitach zwracam uwagę na przełomy, to był to raczej proces stopniowego przyrostu i małych zmian.

Na tym samym etapie – „są już narzędzia, wymyślamy metody” – jesteśmy aktualnie w przypadku nowych mediów, także jeśli chodzi o ich stosowanie w procesie kształcenia. Klasycznym przykładem wykorzystania Internetu w staroświecki sposób są platformy e-learningowe, wciąż podstawowe narzędzie e-learningowe, znane z tego, że jest zamknięte, że treści systematyzuje liniowo, że daje liczne możliwości kontroli i sterowania działaniami ucznia czy studenta. Wielkim zainteresowaniem cieszą się też tablice interaktywne, które w gruncie rzeczy są podłączoną do Internetu kombinacją telewizora i zwyczajnej, „czarnej” tablicy. W każdym razie tak są najczęściej wykorzystywane. Znacznie mniejszym zaufaniem nauczycieli cieszą się te metody, które wykraczają poza mocno zakorzenione tradycje, które stanowią pełniejsze wykorzystanie nieistniejących przed zmianami technologicznymi możliwości, choćby wspomniana na początku tekstu Wikipedia. W ogóle zachowywana jest ostrożność jeśli chodzi o samodzielne poszukiwania informacji w Internecie przez uczniów. W edukacji nadal dominują też metody podawcze, takie jak wykład, które w świecie nowych mediów są na uboczu. Użytkownicy sieci chcą być i są aktywni.

Nie staję tu na stanowisku, że tylko radykalne zmiany są dobre, czy że zwiększanie efektywności lub prostoty jakichś działań nie jest wartością. To tekst pozytywny, nie krytykancki. Zwracam uwagę na pewien potencjał nowych mediów, którym warto się zainteresować. Nie wymaga to nawet wynajdywania nowych sposobów nauczania (choć byłoby to pożyteczne) – już teraz istnieją działające rozwiązania, które wykraczają poza przeniesienie starych sposobów w środowisko cyfrowe, a którym można się przyjrzeć i je wdrożyć.

Jan Marković