Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
09 sierpień 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
„Pioruny wypadające w górę” – zagadkowe odkrycie Stanisława Staszica
26 kwiecień 2011

– zagadkowe odkrycie Stanisława Staszica (uzupełnienie)

W artykule pod powyższym tytułem (Biuletynu AGH nr 38 luty 2011, str. 39–40) autor podjął dyskusję z poglądem, że jedno ze sformułowań Stanisława Staszica w dziele O ziemiorództwie Karpatów… można interpretować jako wynik zaobserwowania piorunów oddolnych – na 125 lat przed ich „oficjalnym” odkryciem. Analiza doprowadziła do wniosku, że były to prawdopodobnie strimery, zwane popularnie, od wieków, „ogniami świętego Elma”. Ponieważ jednak opis Staszica jest bardzo lakoniczny, zaś za hipotezą „piorunów oddolnych” opowiadał się wielki autorytet w zakresie wyładowań atmosferycznych, profesor Stanisław Szpor, autor zakończył swój tekst sformułowaniem „Być może zagadka Staszicowego odkrycia nigdy nie będzie do końca rozwiązana…”.

fot. Piotr Gołąb

Jednakże gdy internetowe wydanie Biuletynu rozeszło się poza naszą uczelnię, sprawą zainteresował się p. Piotr Gołąb – student V roku Historii w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, piszący pracę magisterską z zakresu rozwoju nauk przyrodniczych na przełomie XVIII i XIX stulecia. Przysłał fotografię wybranych stron „Magazynu Warszawskiego”, cz. I, z 1784 roku. Zawierają one rozdział zatytułowany Niektóre przykłady piorunów z ziemi do góry bijących (vide ilustracja). Lektura tekstu (liczącego cztery i pół strony, więc znacznie dłuższego od wzmianki o „piorunach wypadających w górę” w dziele O ziemiorództwie Karpatów…) wskazuje jednoznacznie, że pod pojęciem „piorunów z ziemi do góry bijących” kryją się wolnozmienne zjawiska strimerowe. W „Magazynie Warszawskim” jest bowiem sformułowanie „podnosił się tu i owdzie, prawie na pół łokcia od ziemi, mały śpiczasy płomień”. Staszic odwoływał się więc do zjawiska w XVIII w. znanego i nazwanego (za czym przemawia również lakoniczność i beznamiętność jego zapisu). Obecnie posługujemy się jednak innym nazewnictwem i to pewnie stało u źródła nieporozumienia…

Tym samym dzięki pomocy warszawskiego czytelnika naszego Biuletynu, można chyba uznać sprawę za ostatecznie rozstrzygniętą.

Marek Szczerbiński