Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
06 lipiec 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Studenci udowadniają, że robotyka jest przyszłością
22 kwiecień 2011

Jest niepozorny Raton, cichy Cee’Dik i Zlisz, energiczny Głupi Jaś (zwany nieoficjalnie Maszyną Zagłady) oraz Mały Bąk z jednym czułkiem. Obok Robotkubeł oraz adekwatnie nazwany – Prosty. Wykonani z paneli podłogowych, kawałków plexi, ram metalowych, klocków lego, obudowy z myszki, zabawek czy kółek od mebli. Wykorzystują silniki z drukarek i napędów CD. Niewielcy, choć z bogatym wnętrzem. Zasilani bateriami 9-voltowymi, akumulatorami wielokrotnego ładowania, silnikami prądu stałego, serwonapędami i silnikami krokowymi. Są członkami Krzemowej Ordy. Są robotami. Stanowią przyszłość!

Swoje panowanie Krzemowa Orda ogranicza wciąż do niewielkiej sali AGH-owskiej „Czekoladki”, gdzie w każdy wtorek późnym popołudniem spotykają się twórcy stowarzyszenia. To studenci z Koła Naukowego KiNeMaTicS, działającego przy Katedrze Robotyki i Mechatroniki na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Robotyki – na kilkanaście minut wstrzymują czas, by niczym w futurystycznej wersji powieści Mary Shelley, wcielić się w nowoczesnych Doktorów Frankensteinów i przy ściśle wyznaczonych celach – kreować, konstruować i ożywiać kolejne roboty. Czy tym samym budują naszą przyszłość?

fot. arch. autorki

„Idea jest taka, by stworzyć ordę, czyli grupę robotów, które będą się komunikowały między sobą, oraz jednego robota – którego nazwaliśmy chanem, czyli dowódcą – który będzie przewodził całej grupie. Orda ma wykonywać różne zadania. Z założenia wszystkie roboty powinny być jak najprostsze” – wyjaśnia Maciek Grzanka, student III roku Automatyki i Robotyki WIMIR, jeden z koordynatorów pomysłu. Krzemowa Orda ma szczególną wartość dla Koła – wyraża jego główne przesłanie. Powstała bowiem jako projekt inicjacyjny, pozwalający nowym członkom KiNeMaTicS na poznanie zasad budowy prostych robotów, dzięki czemu każdy mógł uruchomić wyobraźnię, stworzyć coś własnego i całkowicie unikalnego. To zasadniczy cel: udowodnić, że wiedza, którą poznają na zajęciach (często z pozoru nieprzydatna czy mało interesująca), może być przyjemnie wykorzystana i dać satysfakcję! O sile tej satysfakcji trudno pisać – należy dojrzeć ją bezpośrednio na twarzach młodych twórców, którzy z nieukrywaną dumą prezentują kolejno swoje konstrukcje. Obraz ten działa hipnotyzująco – i tym samym co roku zwabia rzeszę kolejnych zainteresowanych członkowstwem w Kole. „Otacza nas mnóstwo teorii, czy symulacji komputerowych, ale brak prostej praktyki. Tego trochę nam na zajęciach brakuje, ale przecież to może dać nam angażowanie się w projekty w Kole” – przyznaje Bartek Grywalski, który do KiNeMaTicS zapisał się kilka tygodni temu. „Jest to jakaś forma mobilizacji, żeby zacząć coś twórczego robić i tym zasłynąć” – dodaje Maciek Górka, również nowy członek. Krzemowa Orda jest projektem ciągle otwartym – wszyscy zapisujący się będą mieli okazję aktywnie ją współtworzyć i wzbogacać.

Kreatywne uzależnienie

Popkulturowy stereotyp szalonego naukowca-geniusza zamkniętego w enklawie własnego tajemniczego laboratorium tutaj się nie sprawdza. KiNeMaTicS udowadnia, że praca nad robotami to połączenie dobrej zabawy w gronie znajomych i błyskotliwych odkryć w solidnie funkcjonującym zespole naukowym. Jak czytamy w statucie, koło ma za zadanie „kształtowanie umiejętności samodzielnego i zespołowego rozwiązywania problemów natury technicznej; umożliwienie rozwoju naukowego i kulturalnego studentom; rozwijanie współpracy”. Nacisk na zespołowość i nawiązanie kontaktów w grupie są tu wyraźnie akcentowane. To one warunkują szybką i przyjemną pracę, czy stawianie czoła pojawiającym się wyzwaniom. „Atmosfera współpracy jest tu bardzo dobra. Można nauczyć się kontaktu z ludźmi, a na pewno podziału obowiązków, który w takiej grupie jest ważny – można zdobyć doświadczenie na przyszłość: jak pracować w większym zespole, jak przyspieszać i ułatwiać sobie pracę” – mówi Przemek Ukowski, który w KiNeMaTicS działa już dwa lata. Kolega z zespołu, Tomek Taraszka dodaje szybko, że zawsze łatwiej poradzić sobie z jakimś problemem w kilka osób, kiedy zrobi się „burzę mózgów”.

fot. arch. autorki

Realizacja projektów to też wyzwanie na innych płaszczyznach. Potrzebna jest myśl techniczna, podstawy z zakresu mechaniki, matematyki i fizyki oraz inżynierskie podejście. Mateusz Kania, Prezes Koła, uzupełnia jednak natychmiast: „Przede wszystkim liczą się dobre chęci. Upór i dążenie do celów jest najważniejsze. Człowiek, który robi roboty, jest na pewno bardzo zdeterminowany; wie, co chce zrealizować. Nie może być to osoba, która zainteresowała się robotami na chwilę”. Determinacja członków ujawnia się bardzo szybko. Tomek, wielbiciel koszykówki i motoryzacji, przyznaje, że praca nad prostym robotem na etapie nauki zajmuje ponad 3 miesiące. Przemek (fan piłki nożnej, miłośnik muzyki) z kolei otwarcie dodaje, że gdy się pracuje, z wolnym czasem bywa ciężko – kiedy zasiada nad swoją konstrukcją, godziny mijają niezauważalnie. „A jeżeli napotkaliśmy na poważny problem, czasem jego rozwiązanie trwało tydzień albo więcej” – mówi. – „Na pewno jest to jednak bardzo twórcze doświadczenie, ponieważ nie korzystamy z żadnych gotowych schematów, ale na bieżąco analizujemy sytuację i sprawdzamy, co ewentualnie możemy robić dalej”. Niewątpliwie zaangażowanie w pracę owocuje pewnym „kreatywnym uzależnieniem” – to nieustanny proces szukania przedmiotów, które można wykorzystać, a także wymyślania koncepcji ujęcia własnego urządzenia. Tak, by było niepowtarzalne…

Od teorii do Czterośmigłowca

Koło powstało w 1997 roku, początkowo pod nazwą Koła Mechaniki Teoretycznej i Stosowanej. Dzisiaj, już jako KiNeMaTicS, liczy 35 aktywnych członków. Pierwsze zainteresowania obejmowały zagadnienia teoretyczne, czy też stosowane, choć bardziej na zasadzie opisu, a nie budowania. Wraz z upływem czasu ewolucja pomysłów była bardzo wyraźna: od referatów opisowych, poprzez pierwsze indywidualne konstrukcje mobilne studentów, dalej – Krzemową Ordę – projekt aktywacyjny, aż po pełne projekty robotów latających. „Od jakiegoś czasu działamy nie na płaszczyźnie mechaniki teoretycznej, ale przede wszystkim robotyki” – zaznacza Norbert Kuder z III roku Mechatroniki, członek Zarządu Koła.

Spotkanie trwa. Norbert i Mateusz przygotowują prezentację swojej najnowszej konstrukcji, która jest jednym z większych profesjonalnych projektów. Jak zdradzają – prace trwały ponad 3 miesiące i wciąż jest kilka rzeczy do modernizacji. Czterośmigłowiec z szumem rozgrzewa silniki, łatwo wzbija się w powietrze, zwinnie manewruje nad głowami zgromadzonych na spotkaniu, po czym lekko siada na miejscu, z którego wystartował. Rodzi kilkudziesięciosekundowy aplauz. Budzi zachwyt w oczach nowych i uznanie wśród starszych członków. To moment spotkania, na który – według wszystkich – warto było czekać.

fot. arch. autorki

Z pokładu sterowca

Atmosfera pełna naukowego uniesienia po występie Czterośmigłowca sprzyja dyskusji o zupełnie nowym projekcie, który zaangażuje wszystkich członków koła. Główny cel to oglądanie AGH z lotu ptaka, a raczej – z pokładu sterowca (co naturalne, w przenośni – z racji niewielkich rozmiarów maszyny), który w ramach owego projektu powstanie. „Sterowiec ten będzie miał za zadanie promować AGH – będzie dziełem, którego jeszcze nikt nie zrobił. Maszyna stanie się wizytówką uczelni na różnego rodzaju konferencjach, pokazach, dniach otwartych i innych podobnych imprezach. Obiekt latający będzie napełniony helem. Docelowo sterowiec z logo uczelni i Wydziału IMIR będzie mógł latać w hali A-0” – zdradza Mateusz Kania. To jednak tylko część planów. Sterowiec będzie też pretekstem do wdrożenia projektu długo planowanej mapy 3D AGH. Zarząd nie ukrywa swojego entuzjazmu: „To projekt dość zaawansowany; zrobimy coś, co wciąż nie jest wykonywane na dużą skalę i bardzo mało osób się tym zajmuje. W przyszłości, dzięki zdobytemu tak doświadczeniu, będziemy mogli wizualizować różne obiekty 3D”.

Drogie – tanie budowanie

Członkowie KiNeMaTicS nie ukrywają, budowa robotów związana jest nie tylko z nakładem czasu, ale również z pewnymi kosztami. To naturalnie nie staje na drodze twórczości. „Pierwszego swojego robota, takiego podstawowego, można złożyć już za kilkadziesiąt złotych, więc jest to wydatek, na który każdy początkujący może sobie pozwolić” – zauważa Szymon Pękala z Zarządu. Jak pokazała Krzemowa Orda, przy odpowiednio ukształtowanej własnej inwencji, koszt robota to 20-30 złotych, choć – jak dodaje Mateusz Harkabuz, który od dwóch lat konstruuje roboty w Kole – „Najtrudniej jest znaleźć konkretne materiały do pracy, takie jak silniki, przekładnie, czy czujniki”. Sterowiec to jednak inna kategoria – będzie wymagał znacznie większych nakładów. Przewiduje się, że pochłonie nawet kilka tysięcy złotych.

fot. arch. autorki

Czy oznacza to, że studenci będą musieli sami dzielić się kosztami? Nie. Naprzeciw tym trudnościom wychodzi bowiem uczelnia. „Od dwóch lat Rektor rezerwuje w budżecie uczelni pewną część pieniędzy na granty rektorskie. Koła mogą tym samym aplikować o przyznanie środków na realizację swoich projektów” – wyjaśnia dr inż. Krzysztof Mendrok z Katedry Robotyki i Mechatroniki, opiekun naukowy KiNeMaTicS. Grant rektorski został już przyznany między innymi na budowę Chana do Krzemowej Ordy, teraz pomoże w budowie sterowca. Dr Mendrok przyznaje, że koło potrzebuje takich grantów: „Chciałbym, żeby granty rektorskie nadal się rozwijały, by liczba wniosków na koło nie była ograniczona do dwóch, tylko bardziej uzależniona była od działalności koła – jeżeli koło jest duże, ma wielu członków i udokumentowaną działalność, mogłoby aplikować o więcej grantów”. W końcu tylko dzięki nim koło może w pełni się rozwijać. Członkowie liczą też, że w przyszłości uczelnia zapewni im własne miejsce do spotkań – pracownię, w której można zorganizować warsztat. „Coś, co pozwoliłoby studentom na realizacje projektów nie w warunkach domowych, chałupniczych, ale przy normalnych maszynach i obrabiarkach” – podkreśla Opiekun. Mateusz Kania zdaje sobie sprawę z wyzwania, jakim jest zdobywanie wsparcia: „Jak wiadomo robotyka jest dziedziną, której potrzebne są fundusze, ale chodzi przede wszystkim o umiejętność współpracy i integracji tego wszystkiego: elektroniki, mechaniki, sterowania w jedną całość”. Wierzy, że z biegiem czasu finansowanie będzie znacznie lepsze, a tym samym wielkość projektów, które planuje koło, będzie bardziej reprezentatywna.

Szukając niszy

KiNeMaTicS zamyka swoje kolejne wtorkowe spotkanie. Za kilka minut czas ruszy swoim dawnym tempem, a członkowie wrócą do codziennych zajęć. Wiedzą, że przez ostatnie kilkadziesiąt minut byli świadkami i uczestnikami narodzin kolejnych ważnych idei. Idei, które przestają być tylko „sztuką dla sztuki”, a stają się elementem strumienia nowych technologii, jaki płynie między murami Uczelni w kierunku szerokiego świata. „Przez cały czas myślimy, jakie jest zapotrzebowanie i czego brakuje w świecie. Robimy projekty, które są pewnego rodzaju wyzwaniem – jeżeli wiemy, że komuś do zrobienia czegoś potrzebny jest robot – konstruujemy takiego robota. Czterośmigłowiec powstał przede wszystkim do pomiarów geodezyjnych, będzie obmierzał skarpę. Współpracujemy z geodetami i górnikami – głównie kopalni odkrywkowych” – podkreśla Prezes. Norbert dodaje też, że koło nie tworzy robotów mobilnych jako takich, które walczą i jeżdżą, jak roboty Sumo, a które w zasadzie nie mają większego zastosowania gdziekolwiek; tworzy roboty, które mają jakiś cel – konkretnie wyznaczone zadanie – i mogą być zastosowane w przemyśle, czy też w pewien sposób skomercjalizowane. „Tworzymy takie rzeczy na zapotrzebowanie rynku. Na razie są to, co prawda, modele, ale modele, które w przyszłości będą mogły rodzić zainteresowanie” – wtóruje Mateusz. Maszyny studentów, choć modelowe, zajmują ważne miejsca na konferencjach i seminariach naukowych – tych lokalnych i uczelnianych oraz ogólnopolskich czy międzynarodowych, co stanowi przedsionek do zasadniczej kariery w omawianej dziedzinie.

fot. arch. autorki

Postęp robotyzacji to kwestia budząca wiele kontrowersji, zwłaszcza o charakterze moralnym czy etycznym. Wciąż pojawiają się głosy podające w wątpliwość jej wszechogarniający charakter czy wpływ na bieg dziejów. Tworzone są ruchy i idee otwarcie bojkotujące robotyzację. Studenci z KiNeMaTicS wierzą jednak w ideę efektywnej, „humanitarnej” robotyzacji. Wierzą, że to przyszłość ich oraz świata: „Nie jest do końca prawdą, że roboty wyrzucają ludzi z przemysłu: przecież będzie ktoś musiał tego robota zbudować, obsługiwać, konserwować i serwisować, a ostatecznie – zinterpretować wyniki. Będą potrzebni ludzie z innej branży – a tak się dzieje od zawsze. Świat się zmienia – i zmienia się w tym kierunku”.

Robotyzacja – oto kierunek rozwoju świata. A wszystko zaczynać może się właśnie w małej sali AGH-owskiej „Czekoladki”, gdzie co wtorek 35-osobowa grupa Wytrwałych kształtuje przyszłość. Z tej sali Krzemowa Orda pod wodzą Chana zacznie swój podbój rzeczywistości!

Jowita Skrzypaszek
Studentka III roku Socjologii – Wydział Humanistyczny

Reportaż powstał w ramach zajęć z przedmiotu Retoryka i gatunki medialne