Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
29 maj 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Anty/dyskryminacja osób niepełnosprawnych

W tym roku w USA świętowano 20-lecie ustawy antydyskryminacyjnej o niepełnosprawnych Amerykanach, opracowanej po wcześniejszych 20-letnich doświadczeniach. W Polsce sytuacja jest podobna – 20 letnie działania na rzecz poprawy sytuacji osób niepełnosprawnych prowadzą do zaproponowania, również u nas nowego prawodawstwa antydyskryminującego

Wyjazd ten był pretekstem do zobaczenia w teorii i w praktyce amerykańskich rozwiązań. Dzięki programowi International Visitor Leadership grupa pięciu osób z Polski południowej – zajmująca się na co dzień różnymi aspektami wsparcia dla osób niepełnosprawnych – miała taką możliwość. Byli to:

– Marek Plura – Katowice – Poseł na sejm RP, zajmujący się głównie problematyką osób niepełnosprawnych.

– Ewa Plura – Katowice – żona Marka Plury – nauczycielka w szkole specjalnej dla dzieci z autyzmem.

– Mateusz Płoskonka – Kraków – asystent wiceprezydenta Krakowa odpowiedzialny m.in. za oświatę, pomoc społeczną oraz osoby niepełnosprawne.

– Jarosław Rola-Karpacz – para olimpijczyk (narciarz alpejski), producent specjalistycznych wózków dla osób niepełnosprawnych.

– Andrzej Wójtowicz – Kraków – Kierownik Biura ds. Osób Niepełnosprawnych AGH.

Waszyngton – przy pomniku Tadeusza Kościuszki – stoją od lewej – Mateusz Płoskonka, Ewa Plura, Andrzej Wójtowicz; siedzą od lewej: Marek Plura, Jarosław Rola - fot. Jacek Jarkowski

Tak różnorodny skład polskiej delegacji pozwolił (nie tylko w trakcie spotkań ze stroną amerykańską) zwrócić uwagę na najważniejsze aspekty polityki wobec niepełnosprawnych, ale także dał możliwość wymiany doświadczeń. Ciągle trwały wielogodzinne dyskusje o sytuacji niepełnosprawnych w Polsce i oceny, które z amerykańskich rozwiązań można by wprowadzić w naszym kraju.

4 miasta w 3 tygodnie

Odwiedziliśmy Waszyngton, San Francisco, Denver i Jacksonville. W dniach od 21 sierpnia do 11 września 2010 roku odbyliśmy szereg spotkań w urzędach, szkołach, uniwersytetach, bibliotekach, szpitalach, centrach rehabilitacji i sportu oraz z organizacjami pozarządowymi, politykami, prawnikami, osobami niepełnosprawnymi, ich rodzinami i pracownikami udzielającymi im wsparcia.

Po wizycie w urzędach centralnych w Waszyngtonie – gdzie zapoznaliśmy się z krajowym systemem wsparcia dla osób niepełnosprawnych, polecieliśmy do kolejnych miast. Tam mogliśmy to zweryfikować z perspektywy urzędów stanowych i miejskich, a w szczególności samych osób niepełnosprawnych oraz organizacji i instytucji zajmujących się pomocą ON.

Okazało się, że system wsparcia ON w USA jest dość skomplikowany. Nam przez trzy tygodnie nie udało się zorientować gdzie i o jaką formę pomocy należy się zgłaszać i z jakich źródeł jest to finansowane. Co nie zmienia faktu, że osoby niepełnosprawne mogą liczyć na bardzo szeroką i różnorodną pomoc. Czasami można było mieć nawet wrażenie, że to wsparcie jest nieadekwatne do potrzeb tj. dużo specjalistycznego i drogiego sprzętu, który nie jest w pełni wykorzystywany.

Videotelefony stacjonarne w Uniwersytecie Gallaudettowicz - fot. Mateusz Płoskonka

Siła prawa antydyskryminującego
na co dzień

Codziennie mieliśmy okazję sprawdzać dostępność miejsc publicznych np. muzeów, sklepów, restauracji, bankomatów, transportu publicznego, czy też teatru, kolejki górskiej, parków narodowych, ulic, skrzyżowań, chodników, wind, stadionów…

Towarzyszyło nam wówczas nieznane dotąd uczucie – beztroska w poruszaniu się z osobami na wózku inwalidzkim. W Polsce wszelakim wyjściom czy spotkaniom, w których ma wziąć udział osoba na wózku, towarzyszy masa ograniczeń i wymaga to żmudnego planowania. Począwszy od transportu, poprzez zbadanie, czy wybrane miejsce jest wolne od barier architektonicznych, skończywszy na sprawdzeniu, czy w danym miejscu, lub chociaż w okolicy jest dostępna przystosowana dla ON toaleta. Ta cała logistyka najczęściej kończy się tym, że i tak trzeba wybrać to, co jest dostępne, a nie to co się chce. Przykładów daleko szukać nie trzeba – w AGH nie ma miejsca, gdzie osoba niepełnosprawna może coś zjeść. Obydwie stołówki, a nawet nowy Lunch Cafe są niedostępne dla osób poruszających się na wózkach.

Spacerując po wymienionych. miastach w USA robiliśmy co chcieliśmy, nie zastanawiając się czy poradzimy sobie z wózkami. Przestrzeń publiczna, ulice, chodniki, wejścia, toalety nie były barierą. Z całego pobytu to uczucie, górnolotnie nazwane „wolnością” utkwiło najbardziej.

Prawo antydyskryminacyjne w USA działa w oparciu o bardzo proste założenie: Prowadzisz jakąś działalność (nie ważne jaką), rób to dla wszystkich. Jeśli ktokolwiek nie może skorzystać z Twoich usług to jest to dyskryminacja.

W San Francisco jechaliśmy słynnym tramwajem, który niestety się zepsuł. Wyszliśmy na róg ulicy i złapaliśmy pierwszą lepszą taksówkę, która jak się okazało była przystosowana do transportu ON. Mała niepozorna taksówka, a nie żaden wielki bus jak w Krakowie, który zresztą wieczorami nie jeździ. Sieci taksówkowe, chcąc prowadzić swoją działalność muszą mieć kilkadziesiąt procent dostosowanych taksówek. Zatem prawdopodobieństwo, że takowa znajdzie się w pobliżu, jest duże, a nie jak w Krakowie, gdzie trzeba wyjazdy taksówką dostosowaną planować z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem i do tego w ciągu dnia.

Antydyskryminacja na uczelni

Pomińmy oczywisty aspekt braku barier architektonicznych. Dobrymi przykładami są: zapewnienie tłumacza języka migowego dla osoby głuchej, dostępne materiały dydaktyczne dla osób mających problemy ze wzrokiem, alternatywne (dopasowane do możliwości fizycznych studenta) zajęcia np. z WF, lektoraty językowe, a także indywidualny tok zaliczeń dla osób z problemami psychicznymi. Generalnie chodzi o wyrównanie szans w dostępie do edukacji, a jak tę szansę wykorzystają studenci niepełnosprawni to już jest Ich odpowiedzialność i zadanie.

Najstarszy budynek w Uniwersytecie Gallaudet - fot. Andrzej Wójtowicz

Tłumacze migowego dla słyszących

Mieliśmy przyjemność gościć w Waszyngtonie w Uniwersytecie Gallaudet – jedynym na świecie uniwersytecie, gdzie oficjalnym językiem jest migowy (ASL). Tutaj tłumacze języka migowego pomagają słyszącym studentom (jest ich około 10%) oraz prowadzącym zajęcia – do czasu nauczenia się języka migowego, na co mają oni trzy lata.

Gallaudet jest w pełni przyjazny dla Głuchych. Wrażenie robi dodatkowo dostosowanie całego kampusu dla osób z inną niepełnosprawnością np. poruszających się na wózkach. Nikt, nie analizuje czy pojawi się tutaj osoba na wózku, tylko obowiązuje generalna zasada, że uniwersytet ma być dostępny dla wszystkich, pomimo, że cześć budynków jest z dziewiętnastego wieku (Uniwersytet powstał w 1864 roku).

Ciekawą rzeczą jaką zobaczyliśmy tutaj po raz pierwszy (potem okazało się to standardem) był videotelefon. Jest to system, który umożliwia osobie głuchej zadzwonienie do osoby słyszącej (np. do urzędu, dziekanatu, biura, lub kolegi, albo po to by zamówić pizzę lub taksówkę) za pomocą tłumacza języka migowego. Głuchy z tłumaczem komunikuje się wizualnie, a tłumacz z osobą, do której dzwoni Głuchy za pomocą telefonu. Rozwiązanie ma wadę, gdyż rozmowa odbywa się przy pomocy osoby trzeciej, ale umożliwia załatwianie spraw przez telefon. System jest bezpłatny o zasięgu ogólno amerykańskim i jest finansowany przez operatorów telefonii – w ramach „groszowych” nieodczuwalnych dla wszystkich opłat od każdego połączenia telefonicznego obsługiwanego przez tych operatorów.

W Polsce często zdarza się, że Głusi proszą o zadzwonienie gdzieś, lub odebranie telefonu i przekazanie informacji. Studenci najczęściej dzwonią do PFRON. Inne też są warunki pracy tłumaczy języka migowego. W Polsce tłumacz pracuje sam. W USA pracuje w parach dokładnie tak jak tłumacze symultaniczni, bo ma dokładnie takie samo zadanie – przetłumaczyć komunikat w czasie rzeczywistym. Należy mieć nadzieję, że polskim tłumaczom migowego będzie kiedyś dane pracować w takich warunkach.

Videotelefon – wersja biurowa – rozmowa pracowników w bibliotece publicznej w Waszyngtonie - fot. Ewa Plura

Biuro ds. ON na Uniwersytecie Stanford

Bardzo interesujące było spotkanie w Biurze Osób Niepełnosprawnych w Uniwersytecie Stanforda. Zaobserwowaliśmy wiele podobieństw w metodach pracy, wykorzystywanych narzędziach, formach udzielanego wsparcia, do tego co oferuje się na uczelniach polskich, a w szczególności na AGH, z kilkoma drobnymi, aczkolwiek istotnymi różnicami. Pomińmy zasoby kadrowe, lokalowe, rzeczowe i finansowe, bo to zbyt oczywiste. W Stanfordzie największą grupę niepełnosprawnych stanowią osoby z problemami psychicznymi. U nas jest to bardzo mała grupa, która zaczyna powoli się ujawniać, dzięki czemu uczelniane BON’y mogą zdobywać doświadczenie w pomocy osobom z tym rodzajem niepełnosprawności. Drugą co do liczebności grupę niepełnosprawnych studentów w Stanfordzie stanowią osoby mające trudności w nauce. U nas nie jest to uznawane za niepełnosprawność i takich doświadczeń nie mamy.

Ciekawie został rozwiązany problem transportu wewnątrz kampusu. Przy BON znajduje się parking małych Melexów, które obsługują transport niepełnosprawnych między budynkami uczelni.

Kluczowa jest diagnoza potrzeb studenta niepełnosprawnego. Po rozpoznaniu, jeśli jest uzasadniona, to takową pomoc student otrzyma, nawet jeśli będzie to bardzo niestandardowa sprawa.

Zajęcia dydaktyczne w Uniwersytecie Gallaudet - fot. Andrzej Wójtowicz

Co dalej w Polsce?

Miejmy nadzieję, że prawo i praktyki antydyskryminacyjne zostaną przyjęte także w Polsce. Projekt stosownej ustawy leży w sejmowej zamrażarce, ale są coraz większe szanse by ujrzał światło dzienne. Projekt nowelizacji ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym dostrzegł potrzebę objęcia wsparciem nie tylko studentów niepełnosprawnych, ale także doktorantów. Niestety tak jak pięć lat temu zapomniano o doktorantach, tak teraz zapomniano o słuchaczach studiów podyplomowych. Miejmy nadzieję, że dzięki m.in. naszym działaniom zostanie to poprawione podczas prac sejmowych, by np. głuchy decydując się na studia podyplomowe wiedział, czy będzie cokolwiek rozumiał na zajęciach dzięki pomocy tłumacza migowego czy będzie tylko biernym „słuchaczem”.

Denver – Centrum Rehabilitacji Weteranów – sala do nauki pokonywania przeszkód przez osoby niepełnosprawne ruchowo i niewidome - fot. Jarosław Rola

Co dalej w AGH?

AGH od wielu lat realizuje program przyjaznej uczelni dla osób niepełnosprawnych. Widać przychylność i zrozumienie władz i wielu ludzi dobrej woli. Wiele już udało się zrobić, ale czym więcej robimy tym bardziej dostrzegamy kolejne obszary, które należy poprawić, którymi trzeba się zająć. Pytanie tylko czy wszyscy w wystarczającym stopniu angażują się w likwidowanie kolejnych barier, czy czasami pokutuje jeszcze mentalność – u nas nie ma wózkowiczów to po co mamy otwierać wejście przy podjeździe dla niepełnosprawnych. Nie ma bo drzwi dla nich są zamknięte… Na szczęście jest to bardzo rzadka postawa.

Miejmy nadzieję, że nie będziemy potrzebować kolejnych 20 lat by nikt nie czuł się dyskryminowany.

Dziękujemy Konsulatowi USA w Krakowie za zaproszenie i zorganizowanie tego wyjazdu.

Andrzej Wójtowicz