Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
06 lipiec 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Polacy na Litwie

Już trzeci raz wyprawa z Akademii Górniczo-Hutniczej odwiedziła Wileńszczyznę. Po raz pierwszy miała ona charakter „socjalny”, a następnie dwukrotnie kontynuację spotkań z Polakami na Wileńszczyźnie zorganizował uczelniany Związek Nauczycielstwa Polskiego. Można więc już mówić o tradycji wyjazdów do miejscowości Turgiele, gdzie uczestnicy spotkań przyjmowani są w domach tamtejszych Polaków, którzy zapewniają gościom z Polski mieszkanie oraz wyżywienie. Powitanie gości odbywa się po staropolsku, chlebem i solą. W programie jest także uroczysty koncert zespołu folklorystycznego Turgielanka, który działa przy tamtejszym Domu Kultury. Zespołem kieruje ponad 15 lat Władysława Szyłobryt, która także zajmuje się za każdym razem organizacją naszego pobytu w Turgielach. Wita i żegna podróżników pełnym humoru i serdeczności głosem.

Turgiele to niewielka miejscowość na Wileńszczyźnie, znajdująca się około 30 kilometrów od Wilna. Położona jest na wzgórzu wśród malowniczych łąk. Przepływa przez nią rzeczka Mereczanka. Mieszka tu około 670 mieszkańców z których 90 procent stanowią Polacy. W Turgielach znajdują się dwie szkoły, dom kultury, biblioteka, dwa sklepy oraz kościół barokowy z matką Boską Ostrobramską. Zespół folklorystyczny Turgielanka, założony w 1991 roku przez ks. Józefa Aszkiełowicza wykonuje ludowe pieśni i tańce polskie, litewskie i białoruskie. Odtwarza folklor i tradycje świąteczne. Zespół liczy ponad 50 osób, a występuje w nim nie tylko młodzież, ale także starsze pokolenie śpiewających pań, które poruszają wszystkie struny wrażliwości słuchaczy. Akompaniuje im akordeon, mandolina, łyżki i brzęczałka. Zespół uczestniczy w festiwalach folklorystycznych oraz występuje na zaproszenie różnych miejscowości z Polski. Miał już około 400 występów.

W ubiegłym roku Władysława Szyłobryt poprosiła piszącą ten tekst, a znaną jako „poetka z AGH”, o napisanie wiersza o zespole, dedykując zarazem jej pieśń Śni mi się Polska w wykonaniu pań z Turgiele. Wiersz został napisany i przedstawiony 25.06.2010 roku w trakcie występu. Poprzedziła go informacja autorki o okolicznościach jego powstania z podkreśleniem, że „sen” jest obustronny. Jest tęsknotą Polaków mieszkających na Litwie do ojczyzny oraz tęsknotą Polaków z Polski do ponownego odwiedzenia Litwy i rodaków w Turgiele. Oto oryginał wiersza:

Uczestnicy wyprawy - fot. Alicja Sikora

Turgiele

Dedykuję Władysławie Szyłobryt,
Kierownikowi Zespołu „Turgielanka”

Tu były kiedyś knieje i polany.
A dzisiaj niby gospodyni
Mereczanka się wije
wśród łąk powabnych i wonnych
w aptece natury.
Nie ma tu końca ani początku.
Jest tylko horyzont,
na którym wspiera się zaduma.
Czasem karmin winny zachodu zaglądnie do okna.
Czasem deszcz hojny zastuka pytając
gdzie Turgielanka chowa swoje cuda?
Kiedy zaśpiewa piosenki dawne,
lecz młode, i ciepłe, i cudne,
miłością do ludzi tulone,
z litewskiej ziemi słane, z wdziękiem darowane?
Tu niebo błękitu nie skąpi.
A noce czerwcowe białe do poranka,
chłodu rosy nie czują,
gdy dziewczęta wianki plotą
i na wodę rzucają z mostu,
z Świętojańską wróżbą, po prostu.
Płyną te wianki i wieść niosą po świecie,
że panny piękne nie czekają,
lecz tańczą z dziarskimi młodzieńcami
i ze szczęścia śpiewają.
A oko Władysławy czujnie strzeże,
by takty układne były i zawsze świeże.
Aldona Litwiniszyn

Wiersz został wręczony Władysławie Szyłobryt. Zaginął jednak w czasie uroczystego przyjęcia, które tradycyjnie jest organizowane po każdym występie: kieliszek szampana ze strony gospodarzy, a od gości słodycze dla zespołu oraz agiechowski kufel pełny wsparcia na dofinansowanie działalności artystycznej naszych rodaków z Turgiele. Pani Władysława wręczyła także upominki organizatorowi wycieczek na Litwę, Zbigniewowi Mączyńskiemu oraz autorce wiersza.

Pożytek ze spotkań na Wieńszczyźnie jest obustronny. Wzbogaca on nie tylko członków zespołu folklorystycznego w Turgiele, gdy widzą i czują poparcie oraz aprobatę dla ich działalności od rodaków przyjeżdżających z Polski. Wzbogaca również uczestników wyprawy. Daje nie tylko głębokie wzruszenia estetyczne, ale także refleksję nad charakterem patriotyzmu, który tam

„…znaczy więcej niż w ojczyźnie.
W snach się odzywa i woła po nocach.
Bo miłość do kraju to uczucie tułacze,
które się zna najmocniej z oddali
lub… po stracie.”
fragment wiersza A.L.

Zespół Turgielanka - fot. Alicja Sikora

Spotkanie z Polakami w Turgiele nie wyczerpało programu wyjazdu. Na Litwie, obok tradycyjnego zwiedzania zabytków Wilna (m.in. Uniwersytetu Wileńskiego) oraz Trok z romantyczną przejażdżką statkiem po jeziorze Galwe, program rozszerzono o Górę Krzyży na Żmudzi – sanktuarium pod gołym niebem składające się z tysięcy krzyży z błagalnymi kartkami; o Kretyngę, gdzie w podziemiach kościoła Zwiastowania N.M.P. oglądano groby rodziny hetmana J. K. Chodkiewicza; o Muzeum Bursztynu znajdującego się w pałacu Tyszkiewiczów w Połądze oraz o litewski port na Bałtyku – Kłajpedę. Tym razem celem była także Estonia i Łotwa. W Estonii – zwiedzano Tallin oraz uniwersyteckie miasto Tartu, a na Łotwie – Rygę, kąpielisko w Jurmali oraz Siguldę, gdzie znajduje się ogromny park narodowy. Łotysze jeżdżą do Siguldy na grób Maji, która nie chciała za męża Polaka (!!!), tak jak Wanda – Niemca.

Wyjazd miał walory nie tylko artystyczne, ale głównie poznawcze. Koncentrowały się one na problematyce litewsko-polskiej: historycznego partnerstwa obu krajów, a także związków kulturowych obu narodów. Towarzyszyła nam zaprzyjaźniona przewodniczka, Krystyna Narkiewicz z Wilna, która przedstawiła profesjonalną wiedzę o Litwie, litewskie legendy dotyczące różnych miejscowości i zdarzeń, a także zaskakująco bogaty zestaw poezji polskiej związanej z Litwą. Było śpiewanie popularnych piosenek polskich, zespołowo i solo. Talentem okazał się tu Roman Staszewski, prezes uczelnianego ZNP. W przerwach tzw. „kawały” powodowały wybuchy śmiechu, od których bolały mięśnie brzucha. Humor i werwa Krystyny Narkiewicz dodawały energii uczestnikom, utrzymując ich w gotowości intelektualnej oraz w stałej ciekawości „co będzie dalej” – niezbędnych w takiej podróży.

Eskapada trwała od 24 czerwca do świtu 2 lipca 2010. Trasa około 3600 kilometrów była bogata w zwiedzanie, a znakomite regionalne „kuchnie” podtrzymywały siły uczestników. Specyfikę potraw litewskich podaję poniżej na podstawie Kucharki litewskiej Wincenty Zawadzkiej (Wilno 1938).

Kolacja

Świńskie ucho wędzone zamiast z obrusu koronek.
Potrawka z główki cielęcej – marynata klasztorna
z dynią.
Auszpik z wieprzowych nóżek – sałata z prałata.
Maciek z wątroby baraniej – paszteciki z mózgu.
Frykas z węgorza na ruszcie – strudel rozciągany po
francusku.
Babki pieprzowe, Marce-Pany portugalskie,
Sakramentka z obertuchem, mnichy z winem,
melon suchy spod poduchy,
kruszon z bluzki i kwas pruski.
A. Litwiniszyn

Zespół Turgielanka - fot. Alicja Sikora

Kuchnia polska w Turgiele była domowa, oparta o własne gospodarstwa hodowlane i rolne. Zwłaszcza mleko, śmietana i sery były wprost od krówek, które pasły się nieopodal na łąkach, zachowanych w świeżości bez dodatków cywilizacji i spalin. Rozmaite tradycyjne wędliny (w tym kindziuk), konfitury znakomite, chłodniki, bliny i kołduny – palce lizać. A gospodynie pilnowały, żeby wszystkiego skosztować.

Pogoda dopisała – słońce paliło. Noce były białe, bo tam, gdzie byliśmy, słońce zachodziło przed lub po północy o tej porze roku. Niektórzy puszczali wianki do płynącej wody z życzeniami znanymi z obyczajowości Nocy Świętojańskiej, a inni wrzucali monety do stojącej wody, aby jeszcze wrócić do urokliwych miejsc. Po co się jedzie na taką wyprawę? Po wiedzę, piękno i zachwyt. Udało się je zdobyć, a przy tym nawiązać sympatyczne znajomości z innymi uczestnikami wyprawy.

Aldona Litwiniszyn