Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
01 paĽdziernik 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Media o AGH

Naukowcy zbadają stan techniczny Smoczej Jamy
Onet.pl 10.09.2014

Naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej i Norweskiego Instytut Badań Powietrza (NILU) badają Smoczą Jamę w Krakowie. Chodzi o sprawdzenie stanu technicznego jaskini znajdującej się we Wzgórzu Wawelskim i panującego tam mikroklimatu. Badania – pierwsze od 40 lat – będą podstawą do przygotowania planu zabezpieczenia Smoczej Jamy, którą rocznie odwiedza ponad 300 tys. osób (nie licząc dzieci do lat siedmiu). – Po czterdziestu latach od ostatnich prac restauracyjnych jest już potrzeba sprawdzenia i ponownego zabezpieczenia groty, by mogli tu przebywać turyści – mówiła dziennikarzom Beata Kwiatkowska-Kopka, koordynator projektu „Zachować dziedzictwo Smoczej Jamy na Wawelu”. Smocza Jama jest jaskinią naturalną. Naukowcy z AGH sprawdzą stabilność skał, ich skład, warunki hydrogeologiczne w grocie, stan techniczny konstrukcji, która zabezpiecza jaskinię. – Na przełomie lat 60. i 70. zamontowano tu około 1,5 tys. kotwi stalowych i niemal od 40 lat komora ta jest użytkowana, ale widać oznaki, że górotwór jednak pracuje. Przyszedł czas na weryfikację stanu technicznego jaskini i jej zabezpieczeń. Trzeba sprawdzić na ile statyczny jest górotwór i stabilne są skały. Chcielibyśmy też, żeby zweryfikowany został sam wygląd – wystrój jaskini – mówił dr hab. Tadeusz Mikoś z AGH. Specjaliści z norweskiego NILU zbadają mikroklimat – już teraz wewnątrz, ale także na zewnątrz jaskini pobierane są próbki powietrza. – Będą one analizowane pod kątem obecności zanieczyszczeń: dwutlenku siarki, dwutlenku azotu, kwasów organicznych, ozonu i pyłów. Dane te będą zbierane przez cały rok, by otrzymać informacje dotyczące każdej z pór roku – wyjaśniła Beata Nowak z Zamku Królewskiego na Wawelu. Ostatnie badania Smoczej Jamy były prowadzone od 1966 r. przez kilka lat przez naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej pod kierownictwem Zbigniewa Strzeleckiego. Wówczas, w oparciu o to studium, przeprowadzono w Smoczej Jamie prace remontowo-zabezpieczające.

Plany AGH przy Czarnowiejskiej
Dziennik Polski 18.09.2014

Przy ul. Czarnowiejskiej 74 Akademia Górniczo-Hutnicza planuje wznieść kolejny budynek swojej Katedry Telekomunikacji z Wydziału Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji. Teraz w tym miejscu jest parking, a przez lata stała grożąca zawaleniem kamienica. – Inwestycja będzie możliwa po naszym, wieloletnim boju o ten teren. Staramy się po kolei, po kawałku wykupywać grunty w rejonie naszego kampusu, od Alej Trzech Wieszczów aż po basen przy miasteczku studenckim, i porządkować je – mówi Bartosz Dembiński, rzecznik AGH. W trzypiętrowym budynku (na wizualizacji powyżej widok od strony kampusu AGH), projektowanym przez krakowskie biuro IMB Asymetria, będą sale wykładowe i laboratoryjne, trafią tam serwery, sprzęt teleinformatyczny. Obok budynku – parking. Uczelnia wystąpiła o decyzję o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego dla budowy nowego obiektu. Budowa mogłaby ruszyć w przyszłym roku, a zakończyć się w 2016. Szacowany koszt inwestycji to kilkanaście milionów złotych. Kierunki związane z branżą IT są od lat oblegane przez kandydatów, jednak nowy budynek nie sprawi, że uczelnia będzie ich przyjmować więcej. – Katedra Telekomunikacji ma dwa budynki tuż obok, na kampusie. Ten nowy ma zapewnić lepsze warunki dla studentów i naukowców, zaopatrzyć ich w nowy sprzęt – wyjaśnia rzecznik AGH.

Krakowscy fizycy wchodzą w świat sztuki
Gazeta Wyborcza 22.09.2014

Walka z fałszerzami i odkrywanie tego, co kryje się pod wierzchnią warstwą obrazu – to główne zadania nowego urządzenia opracowywanego przez fizyków z AGH. W świat artystów wchodzą ze swoją rewolucją. – Zaczęło się tak, jak to się zwykle zaczyna, od koleżeńskich pogaduszek – śmieje się prof. Władysław Dąbrowski z Wydziału Fizyki i informatyki Stosowanej Akademii Górniczo-Hutniczej. Współpraca z Muzeum Narodowym w Krakowie może i zaczęła się od luźnych rozmów, ale przerodziła się w projekt naprawdę poważny. – Muzeum posiada pracownię do badań analitycznych, my również dysponujemy swoimi technologiami. Po rozpoznaniu naszych wzajemnych potrzeb rozpoczęliśmy prace nad urządzeniem wykorzystującym techniki detekcyjne, które na co dzień rozwijamy na potrzeby eksperymentów fizyki cząstek elementarnych prowadzonych w CERN-ie. Cząstki elementarne i muzeum Jak się okazuje, to połączenie, choć może nie do końca oczywiste, jest naprawdę sensowne i potrzebne. Dzięki przeniesieniu technik stosowanych w eksperymentach uczelnianych fizyków powstać może urządzenie dokładnie badające historię dzieł sztuki. – Nie jest to przeniesienie techniki jeden do jednego, jednak cała koncepcja właśnie stamtąd pochodzi. Opracowywane przez nas urządzenie służyć mado rutynowych badań obrazów za pomocą metody fluorescencji rentgenowskiej – tłumaczy prof. Dąbrowski. Jak przyznaje, sama metoda nie jest niczym nowym i tego rodzaju urządzenia są już sprzedawane przez wiele firm. Konstruowane przez uczonych z AGH urządzenie ma mieć jednak zasadniczą przewagę.-Minusem dostępnych urządzeń jest fakt, że do pomiarów wykorzystują wiązkę punktową, przez co zbadanie jednego niewielkiego obrazu zajmuje około tygodnia. Chcielibyśmy umożliwić badanie obszarów 10 na 10 centymetrów, co znacznie przyspieszyłoby pomiary – wyjaśnia profesor. – Jest oczywiście pewne ograniczenie – nasze urządzenie będzie słabiej separowało pierwiastki, przez co informacja o składzie chemicznym danego obrazu musi być mniej dokładna.

Urządzenie pozwala na badanie również ukrytych warstw obrazów, co umożliwia także rozpoznanie, kiedy i w których miejscach na obraz wprowadzano poprawki, interwencje konserwatorskie czy też coś przemalowano. Z podobnego rozwiązania z pewnością chętnie korzystać będą również różnorakie domy aukcyjne, by sprawdzić, czy coś na pewno nie jest fałszywką. – Zasadniczą zaletą urządzenia jest to, że posługuje się ono metodą zupełnie nieinwazyjną. Bo choć wszystkie wymienione aspekty możemy zbadać na przykład metodą chemiczną, wymaga to jednak pobrania próbki. Minimalnej, ale jednak – mówi prof. Dąbrowski.

Polskie uczelnie bliżej programu jądrowego
Gazeta.pl 24.09.2014

Politechniki Warszawska i Wrocławska oraz krakowska AGH podpisały w środę umowę o współpracy ze spółką PGE EJ1, odpowiedzialną za budowę elektrowni jądrowej. Ta współpraca jest decydująca dla całego programu – ocenił prezes PGE EJ1 Jacek Cichosz. Podpisana na zorganizowanym przez Politechnikę Warszawską Kongresie Energii Jądrowej w Warszawie umowa jest elementem programu PGE EJ1 „Atom dla nauki”. Na mocy porozumienia uczelnie zaangażują się w działania informacyjno-edukacyjne promujące wiedzę na temat energetyki jądrowej. Prezes PGE EJ1 wyraził nadzieję, że to pierwszy z kroków w kierunku poszerzenia współpracy, która „jest w zasadzie decydująca dla przygotowania niezbędnych nam kompetencji i kadr”. Jak ocenił koordynator ds. energetyki jądrowej na Politechnice Warszawskiej prof. Konrad Świrski, wraz z postępami Polskiego Programu Energetyki Jądrowej widoczne jest coraz większe zainteresowanie studentów wyborem specjalizacji energetyka jądrowa. „Dlatego szczególnie istotna dla nas jest współpraca z inwestorem i inicjatywy, pozwalające na uzyskanie dodatkowych środków na działania edukacyjne i informacyjne. Wydaje się, że następuje też stopniowa integracja środowiska akademickiego w Polsce związanego z energetyką jądrową, co na pewno pozwoli na szerszą wymianę wzajemnych doświadczeń i skuteczną budowę kadr” – powiedział Świrski. Informując o postępach programu Cichosz podkreślił, że PGE EJ1 w pierwszym półroczu 2015 r. chce uruchomić postępowanie zintegrowane – czyli złożony przetarg, mający wyłonić m.in. dostawców technologii i finansowania dla elektrowni jądrowej. Zakłada się, że rozstrzygnięcie miałoby nastąpić do końca 2016 r. Prezes PGE EJ1 dodał, że w ramach badań środowiskowych i lokalizacyjnych na ukończeniu jest inwentaryzacja przyrodnicza dwóch potencjalnych lokalizacji elektrowni – Żarnowiec i Choczewo, działa już sieć monitoringu sejsmicznego, sporządzono też analizę dostępności wody chłodzącej.

DR H.C. Akademii Górniczo-Hutniczej
Nettg.pl 26.09.2014

W swej historii AGH wyróżniła już tytułem Doktora Honoris Causa 108 wybitnych naukowców. Od 2002 roku profesor ściśle współpracuje naukowo z Wydziałem Odlewnictwa AGH. Kooperacja z AGH obejmuje wspólne projekty badawcze, czynny udział w licznych konferencjach i seminariach organizowanych przez Wydział Odlewnictwa Akademii Górniczo-Hutniczej. Prof. Alan Lindsay Greer, wybitny znawca inżynierii materiałowej i metalurgii, przyjął w piątek (26 września) godność Doktora Honoris Causa AGH. Jego pionierskie prace w obszarze teorii i praktyki materiałów metalicznych zapoczątkowały rozwój wielu nowych wątków badawczych w tej dziedzinie. Zainteresowania naukowe prof. Greera to głównie kinetyka mikrostruktur i stan szklisty, a jego obecne badania dotyczą zarodkowania w systemach skondensowanych, chalkogenidkowych materiałów zmienno-fazowych wykorzystywanych w pamięciach komputerowych, wytwarzania i mechanicznych właściwości masywnych szkieł metalicznych czy modelowania rozdrabniania ziaren w stopach aluminium. Prace prof. Greera obejmują również teorię i praktykę procesów zarodkowania w metalach i ich stopach. Ponad 350 prac naukowych profesora, opublikowanych m.in. w Science, Nature i Nature Materials, doczekało się dotychczas ponad 9500 cytowań. Alan Lindsay Greer współpracował z licznymi wiodącymi światowymi ośrodkami naukowymi, w tym Harvard University, Institut National Polytechnique de Grenoble – Centre d›Études Nucléaires de Grenoble, Center for Materials Innovation – Washington University St Louis czy Tohokou University – Sendai. Od 2002 roku profesor ściśle współpracuje naukowo z Wydziałem Odlewnictwa AGH. Kooperacja z AGH obejmuje wspólne projekty badawcze, czynny udział w licznych konferencjach i seminariach organizowanych przez Wydział Odlewnictwa Akademii Górniczo-Hutniczej, wszechstronną pomoc udzielaną naukowcom WO w czasie pobytów naukowych na Uniwersytecie Cambridge, a także współudział w przygotowaniu licznych wspólnych publikacji.

Duże podwyżki na uczelniach. Największe dla najlepszych.
Dzienniki Polski 26.09.2014

Szkoły wyższe coraz lepiej wynagradzają najbardziej wartościowych naukowców Na nieco lepsze pensje mogą liczyć również najmłodsi pracownicy polskich uczelni. Wykładowcy uczelni rozpoczną nowy rok akademicki z wyższymi pensjami. W Krakowie wynagrodzenie wielu naukowców wzrosło jednorazowo nawet o blisko tysiąc złotych. Tegoroczna podwyżka jest drugą w ciągu ostatnich dwóch lat. Tym samym pensje na uczelniach są dziś wyższe w sumie o mniej więcej 20 procent. Większość uczelni pieniądze otrzymane na podwyżki podzieliła na dwie części. Pierwsza, obligatoryjna, trafiła do wszystkich pracowników. Druga, nazywana motywacyjną lub uznaniową, została rozdzielona pomiędzy wyróżniających się naukowców. Akademia Górniczo-Hutnicza (AGH) zarówno w ubiegłym, jak i tym roku przeznaczyła na podwyżki motywacyjne aż 60 proc. kwoty otrzymanej z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Prof. Mirosław Karbowniczek, prorektor ds. ogólnych w AGH tłumaczy, że to najbardziej sprawiedliwy sposób podziału pieniędzy. – Naukowcy, którzy mają duży dorobek badawczy czy dydaktyczny, mogli liczyć więc na większe podwyżki tłumaczy.

Pensje profesorów zwyczajnych na AGH po dwóch ostatnich podwyżkach wzrosły przeciętnie o prawie 1,8 tys. zł brutto (w tym roku o 900 zł). W tej chwili zarabiają oni średnio 8,5 tys. zł brutto. Na Politechnice Krakowskiej na konta profesorów wpływa obecnie średnio około 7,5 tysiąca złotych brutto. Podobnie jak na AGH, na największy wzrost pensji w ostatnim czasie mogli liczyć najbardziej aktywni i najlepiej oceniani przez władze oraz studentów pracownicy. Motywacyjne podwyżki sięgnęły bowiem aż 70 proc. ogólnej kwoty przeznaczonej na wzrost płac. Na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie jeszcze w ubiegłym roku pensje profesorskie wahały się między 4 a 6 tys. zł brutto, w ciągu kilkunastu miesięcy wzrosły o ponad tysiąc złotych. Większość tej kwoty (80 proc.) trafiła do wszystkich pracowników, reszta zostanie podzielona między najlepszych naukowców.

Robot(a) na wyciągnięcie ręki
GazetaPrawna.pl 01.10.2014

Chciał mieć restaurację i budować inteligentne domy, ale ostatecznie postawił na tworzenie urządzeń ułatwiających nam codzienne życie. 24-letni Mateusz Wiślański ma w planach m.in. pralkę rozumiejącą ludzką mowę. Roboty stanowią kolejny etap rozwoju gospodarki i nie ma od tego odwrotu. Najlepiej wiedzą o tym takie firmy jak Amazon, których działalność związana jest z obsługą ogromnych magazynów. Mają one ten sam problem: mieszkańcy rozwiniętych gospodarek niechętnie sięgają po nisko płatne zajęcia. Dlatego Amazon już dwa lata temu za 775 mln dol. kupił producenta robotów do obsługi magazynów Kiva Systems. Zaś w maju tego roku prezes firmy Jeff Bezos chwalił się, że w amazońskich magazynach pracuje już tysiąc takich urządzeń. A do końca roku ich liczba ma się zwiększyć dziesięciokrotnie. Międzynarodowa Federacja Robotyki szacuje, że sprzedaż mobilnych robotów w 2013 r. osiągnęła wartość 3,6 mld dol. Rynek więc jest. Dostrzegli to studenci Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie – Mateusz Wiślański, słuchacz na kierunku automatyka i robotyka, oraz Olaf Woźniak, absolwent mechaniki i budowy maszyn, obaj rocznik 1990. Wsparciem merytorycznym służą im pracownicy AGH – dr inż. Daniel Prusak oraz dr hab. Tomasz Buratowski. Ich pierwszą konstrukcją jest jeżdżąca platforma służąca do badania komfortu pracowników w miejscu pracy – czyli parametrów takich jak temperatura, wilgotność powietrza etc. Prototypowa konstrukcja została wczoraj przekazana pierwszemu klientowi – instytucji edukacyjnej (ze względu na życzenie klienta nie możemy podać jej pełnej nazwy). – Pod względem konstrukcji urządzenie nie jest skomplikowane. Większość wysiłku musieliśmy włożyć w oprogramowanie, które pozwala robotowi poruszać się i omijać przeszkody – mówi Wiślański. Operator robota steruje nim za pomocą przyjaznej aplikacji, która łączy się z robotem za pomocą sieci Wi-Fi. W przyszłości konstruktorzy chcieliby wyposażyć urządzenie m.in. w możliwość bezprzewodowego ładowania.

Bartosz Dembiński, Anna Żmuda-Muszyńska
Biuro Prasowe AGH