Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
01 paĽdziernik 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Odeszła Urszula Stanikowska

Brydżowisko w Biuletynie AGH

Było to wiele lat temu. Pierwszy Memoriał Stefana „Wuja” Michalskiego, wieloletniego partnera brydżowego i życiowego Uli, miałem [ZS] przyjemność i zaszczyt zagrać właśnie z Ulą Stanikowską . Od pierwszej rundy kibicował nam nie kto inny tylko Jan Blajda, pełniący funkcję sędziego tego turnieju. Kibicował wytrwale przez pierwszych kilkanaście rozdań, po czym odszedł od naszego stolika z komentarzem „już wiem kto wygra ten turniej”. Nazajutrz rankiem okazało się, że rzeczywiście zwyciężyliśmy w tym turnieju. Natychmiast zatelefonowałem do Uli, aby przekazać jej tę wiadomość. Nie uwierzyła. Po kilkunastu minutach odebrałem kolejny telefon. Tym razem od zaprzyjaźnionej, krakowskiej brydżystki z wiadomością, że Ula szukała u niej potwierdzenia prawdziwości informacji o wygranej.

Niestety Ula nie zagra już nigdy. Odeszła od nas 30 września 2014 r. Żal, smutek i wielka strata dla polskiego i krakowskiego brydża.

fot. Witold Stachnik

Urszula Stanikowska-Michalska urodziła się w 1936 roku. Była absolwentką Akademii Górniczo-Hutniczej (inżynier metalurg). Z uczelnią związana była nie tylko pracą zawodową (pracowała na Wydziale Inżynierii Materiałowej i Ceramiki), ale także brydżem. W młodości czynnie uprawiała sport. Z racji swojego wzrostu grała w krakowskim Hutniku w siatkówkę, którą w późniejszym czasie zamieniła z powodzeniem na brydża. W brydżu, jako jedna z najbardziej utytułowanych polskich zawodniczek, odniosła wiele spektakularnych sukcesów: reprezentantka Polski, multimedalistka, trzykrotna mistrzyni Polski teamów mikstowych, wielokrotna wicemistrzyni Polski par i teamów mikstowych, zwyciężczyni wielu turniejów międzynarodowych (Warna – Bułgaria, Keszthely – Węgry). Była też trenerem i sędzią brydżowym. W grze partnerowali jej między innymi: Magdalena Lankosz, Wiesława Tomaszewska, Maria Wilkosz, Hanna Zajączkowska, Aleksander Jezioro i oczywiście Stefan „Wuj” Michalski. W parze z Marią Wilkosz wygrały Światowy Turniej Licytacyjny Marcel Peters Challenge. Jako członek brydżowej drużyny najpierw AZS AGH, a później Legenda AZS AGH przez wiele lat, z sukcesami uczestniczyła w rozgrywkach brydżowych. W ostatnim sezonie drużyna Legenda AZS AGH grała w składzie naszpikowanym luminarzami nauki związanymi od lat z uczelnią: dr Józef Gładysz, prof. Józef Korecki, dr Wiesław Niedoba, prof. Antoni Paja, dr Wojciech Roszczynialski, prof. Aleksander Wodyński (partner Uli we wszystkich meczach ostatniego sezonu ligowego), wspierali ich także: Andrzej Juszczyk, Paweł Skałacki i Krzysztof Żak.

Poniżej próbka gry Uli w obronie. Kontrakt sześć pik – Ula zajmuje pozycję E.

Po ataku waletem kier rozgrywający wziął lewę na asa kier i zagrał trójkę pik do dziewiątki w dziadku. Nie jest to może najlepszy sposób rozegrania tego koloru, ale w konkretnym przypadku nie prowadził jeszcze do przegrania kontraktu. Ula, znając dokładnie cały rozkład koloru pikowego, bez namysłu zabiła dziewiątkę pik królem. Rozgrywający przeżył głębokie rozczarowanie, gdy w chwilę później do zagranego na pewniaka asa pik – W nie dodał do koloru.

W kolejnym rozdaniu po otwarciu jedno bez atu i transferze, Ula z pozycji S rozgrywała kontrakt cztery pik.

W odebrał dwie lewy karowe i odszedł w trefla. Po wzięciu lewy, Ula zagrała ze stołu czwórkę pik, od E trójka. Teraz uświadomiła sobie grożące niebezpieczeństwo. Z ręki dołożyła dwójkę pik, tym samym gwarantując sobie wygranie kontraktu. Profesor Antoni Paja dowcipnie skomentował to zagranie: „mogła to być najniższa, pierwsza lewa atutowa w historii brydża”. Zagranie z pozoru automatyczne przyniosło dobry rezultat, gdyż spora część rozgrywających grała asa pik z góry, przegrywając wykładany kontrakt.

Ula była niezwykle miłą, sympatyczną i bezpośrednią osobą. Oprócz ukochanego sportu, kochała zwierzęta. Może niektórzy z Państwa widzieli wysoką, energiczną, starszą panią, która na pasie zieleni rozdzielającym aleje Słowackiego na wysokości ulicy Lenartowicza, biegała z ukochanym kundlem.

Już nie pobiegnie…

Ula – żegnamy Cię wszyscy.

Jan Blajda, Zbigniew Sagan