Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
09 sierpień 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Jazda na wielbłądzie, podglądanie węży i takie tam… Zero nudy!

Jest nie tylko zimno, ale wilgotno i nieprzyjemnie. Minione wakacje można już tylko wspominać, dlatego jest to dobry czas, aby napisać kilka ciepłych słów o osobach, które organizują wypoczynek dla dzieci w Łukęcinie . Przyznam, że przymierzałam się do napisania tego tekstu od kilku dni, ale nie miałam pomysłu, jak w krótkim tekście zawrzeć wszystko to, o czym dowiedziałam się od mojego syna, który w tym roku był na kolonii właśnie w Łukęcinie.

fot. arch SOZFŚS

Stasiek nadal – choć minęły już niemal dwa miesiące – wspomina ten wyjazd. Jest nim zachwycony, a trzeba podkreślić, że jest „kolonijnym weteranem” i z niejednego pieca kolonijnego jadł chleb. Poza tym 11-latka nie jest łatwo zadowolić, bo generalnie większość rzeczy go nudzi i najlepiej czuje się we własnym pokoju – a jeśli w dodatku ma w nim komputer to jest po prostu bosko. Tak więc namawiając syna na wyjazd nie miałam wielu argumentów „za” – poza oczywistym, że pobyt nad morzem jest bezcenny dla zdrowia, że nie może przecież spędzić wakacji w domu itp. Nuda. Syn cieszył się więc umiarkowanie, dlatego spodziewałam się pierwszego telefonu z narzekaniem najdalej w dziesięć godzin po tym, jak wsiadł do pociągu. Ale telefonu nie było, udało mi się z dzieckiem skontaktować dopiero na drugi dzień i to na krótko, bo „nie może rozmawiać, ale wszystko jest ok”. O co chodzi? Jak to nie może? Po prostu – były wycieczki, plaża, gry, zabawy, kadra miała moc pomysłów na to, jak tę słodką zgraję malkontentów zadowolić. Zaczęło się od jazdy na wielbłądzie dwugarbnym – prawdziwym ma się rozumieć. Innego dnia do ośrodka przyjechał pan, który jest hodowcą węży. I inny, który uczył tańca. Była wycieczka do parku linowego, były rozmaite zawody i ani odrobiny nudy. Niesamowite. Syn natychmiast po powrocie do domu wymusił obietnicę, że w przyszłym roku znów będzie mógł pojechać do Łukęcina.

fot. arch SOZFŚS

Kto jest odpowiedzialny za tyle szczęścia całej rodziny – dziecka, które wreszcie jest zadowolone, bo na kolonii jest dokładnie tak jak być w jego mniemaniu powinno, i rodziców, którzy nie muszą codziennie telefonicznie wysłuchiwać narzekań i odliczania dni do końca pobytu? W Dziale Socjalno-Bytowym organizacją wypoczynku dzieci w ośrodku kolonijno-wczasowym AGH w Łukęcinie zajmuje się pani Sabina Grudnik. To była już dwudziesta druga kolonia, jaką pani Sabina zorganizowała w AGH.

fot. arch SOZFŚS

W każde wakacje dzieci wypoczywają na trzech turnusach. Warto podkreślić, że od wielu lat w trzecim turnusie uczestniczą dzieci z domów dziecka. Ich wypoczynek jest finansowany z funduszu socjalnego AGH. Od trzech lat kierownikiem turnusu sierpniowego jest Anna Kusier. W tym roku wychowawczyniami były: Małgorzata Chmiewlowska, Danuta Bernaś, Natalia Fudro, Anna Gewont (ratownik) i Izabela Wojtaszek (pielęgniarka).

Ilona Trębacz


„Kolonie organizujemy zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 21 stycznia 1997 roku w sprawie warunków jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej, a także zasad jego organizowania i nadzorowania. Przygotowując się do organizacji kolonii nie mamy gotowej recepty na bezpieczny i atrakcyjny wypoczynek, niemniej jednak szczególne zachowanie wszelkich zasad oraz przepisów pozwala zminimalizować ryzyko wystąpienia ewentualnych zdarzeń, które mogłyby niekorzystnie wpłynąć na zdrowie i bezpieczeństwo uczestników kolonii. Szczególną staranność przywiązujemy do doboru kadry. Zatrudniona kadra to głównie nauczyciele z przygotowaniem pedagogicznym. Współpracujemy z fachowcami w swoich dziedzinach, którzy mają wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi. Liczba osób kadry jest zawsze wyższa niż przewidują przepisy. Zapewniamy również w ośrodku na miejscu opiekę medyczną i ratownika, pomimo że przepisy nie są aż tak rygorystyczne w tym zakresie. Bezpieczeństwo dzieci jest dla nas najważniejsze. Jestem bardzo wdzięczna kadrze za tak wielkie zaangażowanie w pracy z dziećmi spotkanymi tylko na trzy tygodnie” – mówi Sabina Grudnik, pracująca w Sekcji Obsługi Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.