Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
24 wrzesień 2017
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Amerykańskie wzorce
07 kwiecień 2010

W krakowskim dodatku do Gazety Wyborczej z dnia 22.01.2010 ukazała się notka Anety Zadrogi o studentach AGH przebywających na stypendiach w USA, w ramach programu DeSire2. Program ten sam w sobie nie wydawał się czymś, co może stać się tematem dla „Kącika e-learningowego”. Po wczytaniu się w tekst okazało się jednak, że jest inaczej. Można tam znaleźć co najmniej trzy bardzo interesujące kwestie.

1. Stypendyści piszą blogi. Trudno na podstawie posiadanych informacji powiedzieć, czy to przymus, czy zachęta. Nie potrafię też określić, czy są im narzucane jakiekolwiek tematy. Z tego, co widać, jest trochę informacji praktycznych, trochę turystyki i trochę o życiu na amerykańskim uniwersytecie i kampusie. Pozytywnym zaskoczeniem może być to, że przez wykładowców i władze dobrej uczelni blog traktowany jest jako coś więcej – przynajmniej potencjalnie – niż pamiętnik egzaltowanej nastolatki. W świecie osób będących na bieżąco z trendami związanymi z mediami społecznościowymi, takich jak my, to oczywistość, ale nie jest tak samo w środowisku formalnej edukacji. W ramach niektórych kursów prowadzonych przez CeL blogi są wykorzystywane, sami jeden piszemy, ale jesteśmy chyba wyjątkiem w AGH. Zdaję sobie sprawę, że przywoływane tu studenckie blogi nie są idealne, ale nie powinno to być powodem do ataku na samą ideę, ponieważ, jak się okazuje, można tam znaleźć bardzo ciekawe rzeczy.

2. Jedna z notek zawiera fragment zatytułowany „Classes – this is a big thing”. Zachwyt autora budzą dwie kwestie. Po pierwsze to, że ma dużą dowolność w wyborze dodatkowych kursów. W AGH tego nie miał. Np. historia nie wydaje się przedmiotem przydatnym przyszłemu inżynierowi, a jednak okazuje się, że tego studenta bardzo cieszy szansa, by się jej uczyć. Świetnie, wszechstronne wykształcenie jeszcze nikogo nie zabiło. Po drugie, jak wyglądają lekcje, które też bardzo mu się podobają? Ich podstawę stanowi nie wykład lecz inicjowana i moderowana przez prowadzącego dyskusja. Kilka cytatów (tłum. JM)

„Może sobie wyobrażamy, że historia to tylko fakty, daty, mapy…”.

„Książka jest ważna, ale ważniejsze, czy myślisz w klasie.”

„To bardzo dobry typ lekcji, a po wyjściu z klasy wiele się pamięta.”

Nie jest to zaskakujące. Najlepsza nauka to nauka aktywna. Myślę, że pracownicy AGH, którzy chcą wzbogacić swoją praktykę dydaktyczną o elementy e-learningu, mogą z tego wyciągnąć praktyczny wniosek: Wyzwaniem jest nie to, jak zamieścić artykuł na Moodle’u tylko jak zaprojektować wciągające ćwiczenia.

3. Jeszcze jedna rzecz może być sporą niespodzianką. Okazuje się, że na egzaminach można korzystać z notatek, a nawet Internetu. Można „ściągać”, co jest dla większości nauczycieli, z którymi miałem kontakt, podstawowym problemem ze sprawdzaniem wiedzy, szczególnie w e-learningu.

Z jednej strony zgadzam się z nimi. „Ściąganie” to po prostu samousprawiedliwiający eufemizm oznaczający zwykłe oszustwo. Z drugiej zaś jest to wielki kłopot wtedy, gdy nauka to: „fakty, daty, mapy”, wszystko łatwo „google’owalne”. Jeśli jednak znajomość faktów – owszem, konieczna – jest jedynie podstawą, a student musi pokazać umiejętność samodzielnego myślenia, kojarzenia i interpretowania faktów, refleksji to musi to wypracować wcześniej niż na samym egzaminie.

Wynika z tego, że kształtowanie kreatywności jest ważniejsze niż sprawdzania pamięci.

Nie wynika z powyższego wniosek, że skoro coś pochodzi z USA, to na pewno jest doskonałe i że należy to automatycznie stosować w innych kontekstach. Wydaje się jednak, że akurat opisane tu przypadki mogą stanowić dobry wzorzec.

Jan Marković

Artykuł A. Zadrogi dostępny jest pod adresem krakow.gazeta.pl/krakow/1,37650,7486763,Studenci_z_AGH_za_oceanem_ucza_sie_i_bloguja.html

Dostęp do blogów studenckich możliwy jest za pośrednictwem strony www.desire.agh.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=8&Itemid=6