Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
29 listopad 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Disce puer…
28 grudzień 2012

Tym razem okolicznościowo, bo święta tuż, tuż… Stara staropolska nazwa świąt Bożego Narodzenia, używana do XVII wieku, a gdzieniegdzie jeszcze w XIX wieku, to Godnie Święta, Godne Święta lub Gody. Etymologia tej nazwy jest taka, iż wypadają one wtedy, gdy dzień godzi się z nocą, czyli przypada przesilenie zimowe, lub, jak chcą niektórzy, w tym czasie godzono służbę na następny rok.

Geneza daty świąt ginie w mrokach historii. U starożytnych Rzymian były to Saturnalia, obchodzone ku czci „odradzania się słońca”, u Persów obchodzono narodziny Mitry (bóstwa słońca), u Germanów Jul (albo Yule), u Słowian właśnie Gody. Wszystkie te świętowania odbywały się wokół daty przesilenia zimowego i wybór daty chrześcijańskiego Bożego Narodzenia nie był przypadkowy.

Chyba żadne święto nie obrosło w dziejach taką ilością zwyczajów, obrzędów, symboliki czy zwykłej, powszechnej radości. O polskich świętach wiemy wszystko; spójrzmy na Boże Narodzenie w wydaniu brytyjskim. Tak jak w wielu krajach chrześcijańskich, elementy pogańskie mieszały się z chrześcijańskimi, dodatkowo wpływ miała reformacja, znacznie silniejsza na Wyspach Brytyjskich niż w Polsce. Dość powiedzieć, że kalwiński Kirk w Szkocji zakazał publicznych obchodów uroczystości bożonarodzeniowych na długie lata jako niezgodnych z wyznawaną doktryną, co przyczyniło się do rozwoju hucznych obchodów noworocznych. W anglikańskiej Anglii zakazów nie było i tamże pojawiły się pierwsze w świecie kartki świąteczne, wydrukowane po raz pierwszy na sprzedaż w 1846 roku przez Henry’ego Cole’a. Tradycyjnym elementem zdobniczym tych kartek stał się wiecznozielony ostrokrzew, czyli holly, z czerwonymi owockami. Choinkę spopularyzował książę Albert, z pochodzenia Niemiec, mąż królowej Wiktorii, w latach czterdziestych XIX wieku. Nabożeństwa o północy w wigilię, przypominające naszą pasterkę, pojawiły się dopiero w czasie II wojny światowej jako wyraźny wpływ katolicyzmu.

A jak wygląda to teraz? Można zaryzykować twierdzenie, iż Wielka Brytania to kraj pochrześcijański, a Boże Narodzenie ma znaczenie li tylko marketingowe, jako okazja do zakupów, promocji i wyprzedaży. Symboliki religijnej pozostało niewiele, a i ona jest wypierana przez nadpoprawność polityczną. Dość powiedzieć, że prawie nie można kupić kartek świątecznych z tradycyjnym „Merry Christmas”, które zastąpiono „Season’s Greetings”, aby muzułmanie się nie obrazili. Zwykli poddani królowej kościoły omijają i co najwyżej zjadają tradycyjny obiad z tradycyjnym indykiem (przybyłym z Ameryki) i obdarowują się prezentami, które kupili przy dźwiękach kolęd, ochoczo granych w centrach handlowych. Gdzieniegdzie przemykają Mikołaje o wyglądzie Dziadka Mroza w czerwonej czapie z pomponem.

Czy nam też to grozi? Patrząc na powszechnie kopiowane dekoracje świąteczne i melodie w stylu „Jingle Bells”, nic nie mające wspólnego z tradycją polskich świąt, jesteśmy na dobrej drodze. Póki co, muzułmanów mamy mniej.

Wesołych Świąt.

Lucjan Bluszcz