Biuletyn AGH
Magazyn Informacyjny Akademii Górniczo-Hutniczej
01 paĽdziernik 2022
Strona GłównaBiuletyn AGHArchiwumKontakt
Kilka pytań do absolwenta AGH
27 grudzień 2012

pracownika naukowego i wynalazcy dr. inż. Cezarego Worka – laureata dwóch złotych medali i jednego srebrnego przyznanego podczas "Brussels Innova 2012" w Belgii

Najpierw przypomnijmy zasadnicze fakty: Listopadowe, 61. Międzynarodowe Targi Wynalazczości, Badań Naukowych i Nowych Technik „Brussels Innova 2012” w Belgii okazały się dla Pana dużym sukcesem. Otrzymał Pan aż dwa złote medale, w tym jeden z wyróżnieniem przyznanym przez Tajwańskie Stowarzyszenie Wynalazców oraz Organizację Europejską i Francuskich Wynalazców. Trzecie wyróżnienie to srebrny medal. Prezentowane rozwiązania oceniało ponad 80 znakomitych ekspertów, a w targach uczestniczyły reprezentacje z 22 krajów świata. Polacy zdobyli Grand Prix i 112 medali, w tym 22 złote z wyróżnieniem i 16 złotych. Ponadto otrzymali 17 nagród specjalnych. Oprócz Pana reprezentującego AGH srebrne medale dla wynalazku otrzymali: prof. Józef Szczepan Suchy i dr inż. Paweł Malinowski z Wydziału Odlewnictwa oraz dr hab. inż. Jerzy Kwaśniewski, prof. nadzw. dr inż. Szymon Molski i mgr inż. Tomasz Krakowski z Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki. Co zdaniem Pana złożyło się na taki sukces naukowców z AGH?

Pracujemy na uczelni, która może pochwalić się silnymi związkami z przemysłem, a jak wiadomo potrzeba jest „matką wynalazków”, dlatego też należymy do ścisłej czołówki wśród krajowych uczelni, które patentują i wdrażają swoje pomysły na szerszą skalę.

Za jakie rozwiązania otrzymał Pan to najwyższe wyróżnienie?

Największe uznanie zdobył wynalazek dedykowany do bezstykowego przesyłu energii elektrycznej. Został on wykorzystany do opracowania bezstykowych baterii, które można wymieniać pod wodą, w pyle czy też w innych trudnych warunkach. Dzięki temu wynalazkowi bezpieczniejsza i łatwiejsza stanie się praca górników, nurków jak również zespołów ratowników.

W opracowanej baterii bezprzewodowe przekazywanie energii możliwe jest w szerokim zakresie zmian w odległości pomiędzy baterią, a odbiorcą wynoszącym od 2 do 15 mm. Baterie, ze względu na indukcyjny sposób przekazu energii można zamknąć w hermetycznej obudowie, a ich wymiana i ładowanie są znacznie wygodniejsze. Baterie pozbawione połączenia mechanicznego można również stosować w środowisku, w którym bardzo niebezpieczne jest pojawienie się iskry, np. w atmosferze wybuchowej – kiedy w powietrzu obecny jest metan, pył węglowy, wodór czy inne łatwopalne substancje.

fot. arch. CW

Szczelna i pozbawiona jakichkolwiek styków obudowa sprawia, że baterie można wymienić nawet w najtrudniejszych warunkach. Przykładowo, wymiana tradycyjnych baterii pod wodą jest praktycznie niemożliwa. Tymczasem nurek, któremu rozładowałyby się baterie w latarce nie miałby problemów, gdyby korzystał z urządzenia na baterie bezstykowe. Odpięcie takiej baterii i założenie nowej może zabrać kilka-kilkanaście sekund, a przy tym, dzięki zastosowaniu superkondensatorów można sprawić, że sprzęt podczas wymiany nie przestanie pracować. Można dzięki temu unikać niebezpiecznych sytuacji zagrażających zdrowiu lub nawet życiu, gdyż wymiana klasycznych baterii w specjalistycznych urządzeniach często jest dość uciążliwa. Poza tym, styki elektryczne są częścią sprzętu szczególnie narażoną na zniszczenie, gdy pracuje on w trudnych warunkach środowiskowych, np. gdy występują drgania i udary lub też korozyjna atmosfera.

Czy rozwiązania, za które jury tak wysoko Pana oceniło znajdą w Polsce zastosowanie praktyczne?

Ze względu na to, że zaprojektowane bezstykowe baterie dedykowane są do urządzeń specjalistycznych, pracujących w systemach ratownictwa, ich wejście na rynek wymaga dość długiego czasu. W chwili obecnej, wspólnie z Centrum Transferu Technologii AGH prowadzimy rozmowy z kilkoma firmami na temat zastosowania wynalazku w ich produktach. Niestety wyniki i efekty tych prac poznamy dopiero za kilka lat.

Czy zdaniem Pana dzięki targom międzynarodowym zespoły polskich naukowców mają szansę zaistnieć na rynku międzynarodowym w danej branży, czy skończy się to tylko na uroczystości wręczenia nagród?

Chciałbym zwrócić uwagę, że przedstawienie wynalazku to dopiero początek długotrwałej i kosztownej drogi do wdrożenia. W swojej karierze zawodowej mogę pochwalić się kilkoma wdrożeniami na większą skalę i żadne z nich nie trwało krócej niż 3 lata. W jednym przypadku, choć produkt końcowy okazał się dużym sukcesem, cała procedura wdrożeniowa trwała ponad 6 lat i była na tyle skomplikowana, że pracował nad nią kilkuosobowy, interdyscyplinarny zespół naukowców i inżynierów. Dlatego też nie ma łatwej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Targi ułatwiają zrobienie pierwszego kroku w celu komercjalizacji wyników prac naukowych. Przykładowo, w moim przypadku, na targach nawiązałem dwa interesujące kontakty z firmami, które zainteresowały się proponowanymi rozwiązaniami. Są to jednak dopiero rozmowy wstępne i ciężko przewidzieć jak się zakończą.

Ukończył Pan Technikum Mechaniczno-Energetyczne w Szczecinie i przyjechał na drugi koniec Polski aż do Krakowa, aby studiować na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Elektroniki AGH. Z wyróżnieniem obronił doktorat. Skąd taka decyzja?

Powody były bardzo prozaiczne. W Szczecinie nie było wtedy kierunku elektronika, a ja zdecydowałem, że chcę kontynuować swoje zainteresowania zgodnie ze ścieżką zawodową z technikum, w którym zdobyłem tytuł technika-elektronika. Z kolei Kraków i AGH zostały wybrane ze względów rodzinnych, mieszkała tutaj moja ciocia, a wsparcie logistyczne rodziny w czasach, gdy studiowałem znacznie ułatwiało życie studenta.

Obecnie pracuje Pan na stanowisku adiunkta w Katedrze Elektroniki na Wydziale Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji AGH, prowadząc Pracownię Bezprzewodowych Sieci Kontrolno-Pomiarowych. Co konkretnie jest przedmiotem Pana badań naukowych i zespołu?

W zespole prowadzimy głównie prace z zakresu kompleksowego projektowania bliskozasięgowych sieci radiowych, które obejmują zarówno sprzęt jak i specjalistyczne oprogramowanie. Opracowujemy specjalistyczne systemy zasilania oparte na rezonansowych układach przetwarzania energii, przy czym obejmują one rozwiązania od kilku watów do kilkudziesięciu kilowatów.

fot. arch. CW

Czy w Pana pracy nad kolejnymi wynalazkami uczestniczyli i uczestniczą obecnie studenci, czy tylko zespół pracowników, którym Pan kieruje?

Studenci i doktoranci są nieodłączną częścią zespołu. Dzięki uczestnictwu w pracach zespołu, co często trwa nawet kilka lat, zdobywają praktyczne umiejętności i są bardzo cenieni na rynku pracy. Korzyść jest więc obopólna. My powiększamy swoją ofertę dla przemysłu o możliwości wykonawcze, studenci i doktoranci z kolei zdobywają doświadczenie zawodowe, którym mogą się pochwalić przyszłemu pracodawcy i już na samym początku kariery zawodowej zdobyć wyższą pozycję.

Sprawuje Pan opiekę nad Kołem Naukowym Elektroników oraz uczelnianą organizacją studencką EESTEC i dzięki temu zna Pan doskonale swoich studentów. Jak ocenia Pan młodzież studiującą na elektronice i jakie predyspozycje powinien mieć przyszły student tego kierunku?

Kierunek elektronika należy ciągle do „popularnych” kierunków, dlatego utrzymywany jest na dobrym poziomie. Jeśli chodzi o predyspozycje to przypomina mi się sentencja mojego profesora z technikum, który prowadził z nami zajęcia z elektroniki – 6 godzin tygodniowo przez 3 lata. Brzmiała ona tak – „ja was elektroniki nie nauczę, to wy musicie się jej nauczyć sami, ja jestem tutaj po to, aby wam w tym pomóc”. Elektronika jest bardzo rozległą dziedziną nauki i każdy może znaleźć w niej interesujący obszar, poczynając od technologii, a kończąc na oprogramowaniu. Niemniej, aby osiągnąć w niej profesjonalizm niezbędna jest samodzielna i systematyczna praca. Tylko tyle albo aż tyle – to zależy od punktu widzenia.

Jaki procent stanowią studentki elektroniki i jak dają sobie radę? Słyszałam, że są czasem lepsze od swoich kolegów.

W Polsce kobiety w ogóle stanowią mały odsetek studentów kierunków technicznych nad czym ubolewam, gdyż z tymi z którymi miałem przyjemność prowadzić zajęcia, w większości podnosiły średni poziom grupy.

Co oprócz działalności zawodowej, czyli pracy naukowej i dydaktyki Pana interesuje prywatnie. Może jakieś ciekawe hobby? Pytam o to kolejnego już absolwenta naszej Alma Mater, bo są to zazwyczaj niezwykle interesujący rozmówcy, mający przeróżne zainteresowania poza pracą zawodową. Okazuje się czasem, że mają nieprzeciętny umysł techniczny, a duszę humanisty. Jak to jest w Pana przypadku?

Szeroko pojęte nauki techniczne i fizyka są mi jednak najbliższe. Aby zrozumieć swoje najbliższe i dalsze otoczenie, konieczne jest zaznajomienie się z naukami humanistycznymi. Dlatego też systematycznie pogłębiam swoją wiedzę w zakresie historii, ekonomii, socjologii itp. Jednak jest to traktowane przeze mnie jako hobby na prywatny użytek, który przydaje się szczególnie w kontaktach z moimi dorastającymi dziećmi.

Może zdradzi nam Pan jakieś plany na najbliższą przyszłość: naukowe, osobiste. A może w perspektywie są następne targi i następne medale, wyróżnienia? Jaki jest po takim sukcesie Pana pomysł na przyszłość?

Jestem twórcą lub współtwórcą kilkunastu patentów i tak naprawdę, aby praca którą włożyłem przyniosła dla wszystkich jakieś wymierne korzyści, najbliższe lata planuję poświęcić na doskonalenie opracowanych technologii jak również planuję doprowadzić do skutecznych wdrożeń przemysłowych. Dopiero kiedy inni widzą potrzebę zastosowania wynalazków i przynosi to korzyści obu stronom można mówić według mnie o prawdziwym sukcesie. W kilku rozwiązaniach mam ten etap już za sobą i nie ukrywam, że dostarcza on prawdziwej i pełnej satysfakcji.

Życzę dalszych sukcesów naukowych, osobistych oraz realizacji planów. Dziękuję za rozmowę i możliwość przybliżenia Pana sylwetki Czytelnikom Biuletynu AGH.

Małgorzata Krokoszyńska