dr hab. inż. Mirosław Karbowniczek, dr inż. Ireneusz Suliga
fotografie: autorzy tekstu

Dymarki Świętokrzyskie '2000

W dniach 2-3 września 2000 r. po raz 34. odbył się w Nowej Słupi koło Kielc plenerowy pokaz archeologiczny "Dymarki Świętokrzyskie" pod patronatem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Górniczo-Hutniczej. Jego celem jest przybliżenie odwiedzającym dawnych technik produkcji żelaza. Od dwóch lat starożytny wytop żelaza u stóp góry Św. Krzyż połączony jest z innymi warsztatami pokazującymi metody wytwarzania ozdób, garnków, mąki, sukna i węgla drzewnego oraz warunki życia na terenach regionu świętokrzyskiego w czasach rzymskich, około 2000 lat temu. Przedsięwzięciu szefują archeolodzy: prezes Zarządu Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Przemysłowego w Kielcach dr Szymon Orzechowski i jego zastępca mgr Andrzej Przychodni. Pieczołowicie odtworzone warsztaty obsługiwane przez ubranych w rzymskie stroje studentów archeologii i współczesnych rzemieślników, nadają "Dymarkom" specyficzny nastrój pokazu archeologicznego, połączonego z festynem ludowym.

Nestor badań nad starożytnym hutnictwem prof. K. Bielenin (z prawej) oraz dr hab. inż. M. Karbowniczek przy piecu dymarskim
Nestor badań nad starożytnym hutnictwem
prof. K. Bielenin (z prawej) oraz dr hab. inż. M. Karbowniczek
przy piecu dymarskim

Na przełomie oraz w pierwszych dwóch wiekach nowej ery w rejonie Gór Świętokrzyskich funkcjonowało ogromne jak na owe czasy centrum hutnicze. Prowadzone od lat 50. interdyscyplinarne badania wykazały istnienie ponad 6000 stanowisk produkcyjnych skupiających około 400 tys. pieców dymarskich, w których wyprodukowano około 8 tys. ton żelaza. Prekursorem badań w tym zakresie był profesor AGH Mieczysław Radwan, zaintrygowany specyfiką starożytnego wytopu, w którym kloc żużlowy formował się poniżej łupki żelaza i pozostawał w ziemi do czasów współczesnych. Razem z archeologiem prof. Kazimierzem Bieleninem, przy współpracy prof. Stanisława Holewinskiego, następnie prof. Wacława Różańskiego, doc. Adama Mazura i dr Elżbiety Nosek rozpoczęli prace nad rekonstrukcją starożytnego pieca dymarskiego i odtworzeniem przebiegu samego procesu. Próbne wytopy prowadzono w AGH, a po wybudowaniu w 1960 r. Muzeum Starożytnego Hutnictwa w Nowej Słupi, na jego terenie. Badania procesu całokształtu wytopu żelaza w starożytnej dymarce, po śmierci prof. M. Radwana kontynuował prof. W. Różański wraz ze Studenckim Kołem Naukowym "Officina Ferraria". Próbne doświadczalne wytopy oraz prace badawcze nad technologią redukcji bezpośredniej w piecach dymarskich prowadzone są również w Niemczech, Danii, Anglii, Francji i Austrii.

Ten proces badań naukowych, przerwanych po śmierci prof. W. Różańskiego, kontynuuje od bieżącego roku zespół metalurgów z Wydziału Metalurgii i Inżynierii Materiałowej AGH: dr hab. inż. Jan Falkus, dr hab. inż. Mirosław Karbowniczek i dr inż. Ireneusz Suliga. Przez kolejne dwa dni trwania "dymarek" prowadzili oni przy współpracy z p. Markiem Ziachem i inż. Albinem Galbasem wytopy doświadczalne, wyposażając dymarki w termoelementy, przepływomierze i analizatory spalin. Projekt badań realizowany z inicjatywy członków Rady Naukowej Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Przemysłowego w Kielcach: dr hab. inż. Mirosława Karbowniczka i dr inż. Ireneusza Suligi, zyskał aprobatę nestora świętokrzyskich archeologów, przewodniczącego Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Przemysłowego w Kielcach, prof. dr hab. Kazimierza Bielenina i prorektora AGH prof. dr hab. inż. Andrzeja Łędzkiego.

Wielopokoleniowe audytorium widzów z uwagą słucha objaśnień dr hab. inż. J. Falkusa na temat procesu w piecu dymarskim
Wielopokoleniowe audytorium widzów
z uwagą słucha objaśnień dr hab. inż. J. Falkusa
na temat procesu w piecu dymarskim

Celem badań było określenie wpływu kontrolowanych parametrów procesu: dmuchu powietrza, naważek rudy i węgla drzewnego oraz temperatury w określonych miejscach szybu i kotlinki, na końcowy uzysk zredukowanego żelaza i żużla dymarskiego. Kontrolowano przy tym skład spalin towarzyszących procesom redukcyjnym. Badano jednocześnie rolę topnika w postaci popiołu z paproci. Wytopy prowadzono w precyzyjnie odtworzonej pod względem kształtu i wymiarów dymarce świętokrzyskiej. Wsad stanowiły wyprażone syderyty ze złoża "Majówka" koło Starachowic.

Po "Dymarkach" kontynuowane będą badania uzyskanych łupek metalu i żużla w laboratoriach AGH. Wyniki badań zostaną zreferowane na zbliżającej się ogólnopolskiej Konferencji "Hutnictwo Świętokrzyskie i inne centra i ośrodki starożytnego hutnictwa na Ziemiach Polskich", która odbędzie się w listopadzie br. W Górach Świętokrzyskich, w Wólce Milanowskiej.

Prof. K. Bielenin wyznaczył jasny cel - odtworzyć wytop dymarski tak, jak prowadzili go nasi starożytni przodkowie: by kloc żużlowy wypełniał szczelnie kotlinkę, a nad klocem utworzyła się bogata w czyste żelazo łupka, łatwo oddzielająca się od niego. Wyzwanie zostało przyjęte przez zawiązany zespół naukowców, choć wstępne rezultaty przeprowadzonych wytopów uczą pokory wobec kunsztu "owych Dymarzy".

Zespół metalurgów (od prawej dr hab. inż. M. Karbowniczek, dr inż. I. Suliga, M. Ziach) nadzoruje proces wytopu żelaza w piecu dymarskim
Zespół metalurgów
(od prawej dr hab. inż. M. Karbowniczek, dr inż. I. Suliga, M. Ziach)
nadzoruje proces wytopu żelaza w piecu dymarskim